Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...

Wielka bitwa o gminne szambo

Wydawać by się mogło, że wywiezienie nieczystości płynnych z gminnego budynku to sprawa prosta jak konstrukcja cepa. Masz szambo, masz własną spółkę komunalną z odpowiednim sprzętem, wysyłasz wóz i po krzyku. Ale nie w naszym pięknym kraju, gdzie prawo jest pisane chyba przez hobbystów kolekcjonowania makulatury. Gmina Góra właśnie odpaliła procedurę, przy której lądowanie na Księżycu to spacer w parku. Zamiast po prostu zlecić robotę swojemu Tekomowi, urzędnicy musieli spłodzić oficjalne "Zaproszenie do złożenia oferty". Cel? Wywóz nieczystości z dwóch lokalizacji - Wierzowice Wielkie 38 oraz Targowa 1 w Górze. I tu zaczynają się schody, a raczej góra papierów. Potencjalny "szambonurek" musi udowodnić, że nie jest wielbłądem: dostarczyć aktualny odpis z CEIDG (nie starszy niż 6 miesięcy, bo przecież firma mogła wyparować razem z zapachem), polisę OC i oświadczenie o "potencjale technicznym". Wszystko po to, żeby opróżnić zbiornik bezodpływowy. Najlepsze j...

Referendum, prokuratura i wojna na ulotki. Co naprawdę dzieje się w Jemielnie?

Są w Polsce miejsca, gdzie czas płynie wolniej. I są takie, gdzie płynie w zupełnie innym wymiarze.   Gmina Jemielno   w ostatnich tygodniach wygląda jak polityczny eksperyment – z jednej strony „STOP manipulacji”, z drugiej „STOP wszystkiemu”, z trzeciej akt oskarżenia, a z czwartej… zimna sala w Klubie Senior+. Jeśli ktoś twierdzi, że w małej gminie nic się nie dzieje, to chyba nie był ostatnio w Jemielnie. Czerwona ulotka kontra czerwone „STOP” W obiegu pojawia się ulotka z hasłem: „Referendum? NIE IDŹ! STOP oszczerstwom, manipulacji, pomówieniom. Rozliczcie mnie z efektów mojej pracy, nie z plotek!” Mocny przekaz. Jasny komunikat: to polityczna nagonka, nie realne problemy. Tyle że w tym samym czasie w mediach społecznościowych krąży zupełnie inna narracja. Lawina haseł zaczynających się od „STOP”: STOP złemu wydatkowaniu pieniędzy gminnych STOP nieudanym inwestycjom STOP mobbingowi STOP braku współpracy STOP sprawom sądowym STOP degradacji gminy STOP, STOP, STOP. Lista je...

Co zobaczono w jednym z okien? Lepiej usiądź, zanim klikniesz.

Anonimowy post, lokalna panika i okno, które widziało już chyba wszystko. Na naszej ukochanej, absolutnie bezkompromisowej górowskiej społecznościówce znowu zagotowało się jak w czajniku starej babci - tym razem za sprawą anonimowego wpisu o „potencjalnym zagrożeniu” w drodze do szkoły. Ktoś zobaczył w oknie   faceta , ktoś zobaczył   coś więcej , a algorytm Facebooka zrobił resztę - rozdmuchał to w lokalną aferę sezonu. Sprawa rzekomo została zgłoszona na policję. Autorka posta opisuje scenę jak z taniego thrillera: firanka się poruszyła, potem koszulka, potem „oczywiście patrzy na dzieci”. Żeby było dramatyczniej - nagrania są, sprawa zgłoszona, a w komentarzach już zaczyna się rytualny taniec klawiaturowych wojowników. Jedni krzyczą, że trzeba ostrzec wszystkich, inni że absolutnie nie, bo jeszcze „lincz mu zrobią”. A w środku tego wszystkiego - masa rodziców, którzy desperacko próbują ustalić, o które dokładnie okno chodzi, zanim zdąży tam zajrzeć pół miasta. Typowa histor...

Myślał, że to dzik, a to był człowiek - szokujący wyrok dla myśliwego z powiatu

Luty roku pańskiego 2006 w Górze udowodnił jedno - jeśli myślisz, że w tym mieście widziałeś już wszystko, to znaczy, że masz za słabą wyobraźnię albo nie śledzisz lokalnej polityki. Podczas gdy reszta świata ekscytowała się pewnie jakimiś bzdurami, u nas, w sercu powiatu, trwała regularna walka o stołki, przetrwanie i resztki zdrowego rozsądku.  Na zdjęciach miasto w 2006 roku. Zaczęło się od Tekomu, czyli naszej lokalnej perły w koronie wodociągowej, która nagle uznała, że praca społeczna jest dla frajerów. Nowa rada nadzorcza, zamiast pilnować rur za darmo, postanowiła, że ich cenne rady są warte konkretnej gotówki. Przewodniczący przytulił 1400 złotych, a reszta ferajny po osiem stówek miesięcznie. I to wszystko w momencie, gdy spółka tonęła w długach tak głęboko, że nawet najdłuższa rura kanalizacyjna nie sięgała dna. Burmistrz Wrotkowski, z miną godną męczennika, ogłosił, że sytuacja jest najgorsza w historii, ale spokojnie - nowa, płatna rada na pewno wszystko naprawi. Bo pr...

Góra: Do lekarza? Proszę zadzwonić za trzy dni. Albo za tydzień. Albo wcale.

Od miesięcy piszecie do nas jedno i to samo. Nie o dziurach w drogach. Nie o radnych znikających po wyborach. O lekarzach rodzinnych. A dokładniej - o tym, że   do lekarza w Górze łatwiej się zapisać na przyszłość niż dostać się wtedy, kiedy naprawdę jesteś chory. I nie, nie mówimy o szczycie sezonu grypowego. Mówimy o zwykłym wtorku w listopadzie. Albo środzie w maju. „Na dziś nie ma miejsc. Proszę dzwonić jutro” Schemat jest prosty jak konstrukcja cepa. Pacjent dzwoni rano: „Chciałbym dziś do lekarza, mam 39 stopni gorączki”. „Na dziś już nie ma miejsc. Najbliższy termin w piątek”. Piątek? Dziś jest wtorek. Pytanie brzmi: czy tak powinno być? Zgodnie z zasadami funkcjonowania POZ, jeśli stan zdrowia tego wymaga, pacjent   powinien być przyjęty w dniu zgłoszenia . To lekarz - nie rejestracja - decyduje, czy przypadek jest pilny. Nie grafik. Nie „limit miejsc”. Nie humor dnia. Ale w Górze najwyraźniej obowiązuje inny regulamin. Taki lokalny. Niewidoczny w ustawach. „Teleporada...

Bezdomne zwierzęta kontra formularz. Gmina Góra i konkurs, którego nie było

Rok 2026 zapowiada się w Gminie Góra spokojnie. Przynajmniej na papierze. Zwłaszcza jeśli chodzi o opiekę nad bezdomnymi zwierzętami. Spokojnie, bo…   nie było z czego wybierać . Z dokumentów urzędowych wynika bowiem, że w postępowaniu dotyczącym   świadczenia usług weterynaryjnych dla bezdomnych zwierząt   zgłosił się dokładnie   jeden   podmiot. Tak, jeden. Bez kolejki, bez nerwów, bez dylematów. Prawdziwy komfort decyzyjny. Weterynarz bez rywali Na stole wylądowała oferta Przychodni Weterynaryjnej S.C. Tomasz Domaszewski, Monika Domaszewska z Góry. Cena? 12 510 zł netto 13 510,80 zł brutto Kryteria oceny? 90% – cena 10% – zapewnienie miejsca przetrzymywania zwierzęcia Przy jednym oferencie matematyka jest bezlitosna.   Najtańsza oferta wygrała , bo… była jedyną. Komisja mogła spokojnie napić się kawy i przejść do konkluzji. Wyłapywanie zwierząt – tu już gorzej Jeszcze ciekawiej robi się przy drugim postępowaniu – dotyczącym   wyłapywania i transport...