I nie, nie mówimy o szczycie sezonu grypowego. Mówimy o zwykłym wtorku w listopadzie. Albo środzie w maju.
„Na dziś nie ma miejsc. Proszę dzwonić jutro”
Schemat jest prosty jak konstrukcja cepa.
Pacjent dzwoni rano:
„Chciałbym dziś do lekarza, mam 39 stopni gorączki”.
„Na dziś już nie ma miejsc. Najbliższy termin w piątek”.
Piątek? Dziś jest wtorek.
Pytanie brzmi: czy tak powinno być?
Zgodnie z zasadami funkcjonowania POZ, jeśli stan zdrowia tego wymaga, pacjent powinien być przyjęty w dniu zgłoszenia. To lekarz - nie rejestracja - decyduje, czy przypadek jest pilny. Nie grafik. Nie „limit miejsc”. Nie humor dnia.
Ale w Górze najwyraźniej obowiązuje inny regulamin. Taki lokalny. Niewidoczny w ustawach.
„Teleporada załatwi wszystko”
No właśnie. Czemu?
Bo w Górze trzeba najpierw wygrać casting do własnego lekarza rodzinnego.
Skierowanie na badanie krwi? To już luksus
Kolejny wątek, który powtarza się w wiadomościach do DGR24: problem ze skierowaniami.
Pacjenci twierdzą, że o podstawowe badania trzeba walczyć jak o dopłatę z programu rządowego. A przecież mówimy o diagnostyce, nie o fanaberiach.
Gdzie zgłaszać takie sytuacje?
Jeśli przychodnia odmawia przyjęcia mimo wskazań medycznych, możesz złożyć skargę do:
Rzecznik Praw Pacjenta
właściwego oddziału Narodowy Fundusz Zdrowia
Tylko że w praktyce większość ludzi macha ręką. Bo kto ma czas pisać skargi, gdy ledwo stoi na nogach?
System działa? Chyba na papierze
Problem nie polega na tym, że lekarze nie pracują. Problem polega na tym, że system rejestracji często działa jak mur nie do przejścia. Pacjent odbija się od słuchawki, od „braku miejsc”, od „proszę zadzwonić jutro”.
A jutro znowu nie ma miejsc.
Mieszkańcy pytają nas wprost:
Dlaczego w mniejszym mieście dostęp do lekarza graniczy z cudem?
Dlaczego nawet poza sezonem chorobowym trzeba czekać kilka dni?
Dlaczego skierowanie na badanie krwi traktowane jest jak przywilej?
My pytamy dalej.
Bo jeśli prawo mówi jedno, a codzienność w Górze mówi drugie, to ktoś tu robi z pacjentów statystów w kiepskim serialu medycznym.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Miałem już nie raz taką sytuację, że chciałem zarejestrować 4 letnią córkę do przychodni na ul. Mickiewicza to telefon był po prostu głuchy. Po parunastu próbach, poszedłem do owej przychodni i co sie okazało, panie z recepcji zamiast odbieram telefon to popijały kawusie i plotkowały. To dziecko ma cierpieć bo do recepcji się dodzwonić nie idzie a jak już sie uda to z wielkim żalem bo ktos przeszkadza w piciu kawy. Paranoja !
OdpowiedzUsuńNieprawda tam telefon nie przestaje dzwonić przez cały dzień a dziewczyny nawet przerwy nie mają kiedy zrobić robią co mogą telefonów jest kilkaset dziennie
UsuńTo sa totalne klamstwa i wypisywanie kosmicznych bzdur! Jestem pacjentem Przychodni na Mickiewicza od jakis 30 lat i nigdy nie spotkalem sie ze zlym przyjeciem. Czasami gdy lekarz ma duzo ludzi do obsluzenia to Panie pielegniarki konsultuja mozliwy najszybszy termin a nawet proponuja innego lekarza ktory ma blizszy termin. Anonimowy "pismaczek" jak to wielokrotnie pisalem ma bliskie kontakty z Policja i uwaza ,ze moze sobie obrazac ludzi bo on jest ANONIM! Jedzie po osobach bez umiaru ale swojego zdjecia i nazwiska nie upublicznia . Wspolczuje pracownikom Przychodni przy ul.Mickiewicza ktorzy naprawde sa naszymi opiekunami i fachowcami w swoich dziedzinach. To dzieki ich fachowosci jeszcze zyje,bo we wlasciwym momencie wykryli moje nowotworowe sprawy,nigdy nie mamy problemu ze skierowaniami do lekarzy,na badanie krwi,na zabiegi itd. Prosze cie "Anonimowy pismaku " wez sobie daj spokoj z taka podla dzialalnoscia. Zauwazylem cos bardzo niepokojacego wsrod "tworcow" tej strony; sa apodyktyczni,tylko oni maja racje, obrazaja swoich oponentow,szargaja dobre imie bez dania racj obrazanemu i najgorsze (oprocz pisania anonimowego ) ,ze CENZURUJA LUB NIE DRUKUJA TEKSTOW KTORE SA KRYTYCZNE WOBEC STRONY DGR24....PATRZ PAN JACY DEMOKRACI !
OdpowiedzUsuńNajlepsze to są pytania rejestratorki "a co się dzieje?" i ona wtedy ocenia, czy w ogóle jesteśmy warci uwagi lekarza. Wielokrotnie to pielęgniarka rejestrująca udzielała mi porady, co powinienem zrobić z małym dzieckiem, gdy mu coś dolegało. Przykład - dzwonię, mówię, że dziecku z narządów rodnych cieknie ropna wydzielina i nagle słyszę w słuchawce - pan to przemyje dobrze i tyle, nie ma sensu przychodzić do lekarza. Dramat.
OdpowiedzUsuńDzwonisz do porzychodzi i udaje Ci się za 20 stym razem i co słyszysz, nie ma miejsc ...nawet jak uda Ci się być pierwszym dzwoniącym o 8:05 też nie ma miejsc ,to jest paranoja ,ilekroć bylam juz w przychodni z dzieckiem ,telefon na rejestracji wibruje a Panie nie odbierają bo po co ,przecież i tak lekarz już nie przyjmie. Najlepsza odpowoedzia dla Pan z rejestracji jest proszę dać mi na piśmie odmowę przyjęcia do przychodni i wiecie co można wtedy przyjechać za pół godziny i poczekać w kolejce ,no toż to cud wtedy jakiś nastaje
OdpowiedzUsuń