Przejdź do głównej zawartości

Góra: Do lekarza? Proszę zadzwonić za trzy dni. Albo za tydzień. Albo wcale.

Od miesięcy piszecie do nas jedno i to samo. Nie o dziurach w drogach. Nie o radnych znikających po wyborach. O lekarzach rodzinnych. A dokładniej - o tym, że do lekarza w Górze łatwiej się zapisać na przyszłość niż dostać się wtedy, kiedy naprawdę jesteś chory.

I nie, nie mówimy o szczycie sezonu grypowego. Mówimy o zwykłym wtorku w listopadzie. Albo środzie w maju.

„Na dziś nie ma miejsc. Proszę dzwonić jutro”

Schemat jest prosty jak konstrukcja cepa.

Pacjent dzwoni rano:

  • „Chciałbym dziś do lekarza, mam 39 stopni gorączki”.

  • „Na dziś już nie ma miejsc. Najbliższy termin w piątek”.

Piątek? Dziś jest wtorek.

Pytanie brzmi: czy tak powinno być?

Zgodnie z zasadami funkcjonowania POZ, jeśli stan zdrowia tego wymaga, pacjent powinien być przyjęty w dniu zgłoszenia. To lekarz - nie rejestracja - decyduje, czy przypadek jest pilny. Nie grafik. Nie „limit miejsc”. Nie humor dnia.

Ale w Górze najwyraźniej obowiązuje inny regulamin. Taki lokalny. Niewidoczny w ustawach.

„Teleporada załatwi wszystko”

Pani Iwona:
„Miałam silne zawroty głowy. Usłyszałam, że mogę mieć teleporadę. Jak lekarz przez telefon sprawdzi mi ciśnienie? Mam sama sobie zajrzeć do ucha?”

Pan Marcin:
„Ból brzucha, podejrzenie wyrostka. Najpierw trzy dni czekania, potem teleporada. Skończyło się na SOR-ze. Tam zapytali, czemu tak długo zwlekałem”.

No właśnie. Czemu?

Bo w Górze trzeba najpierw wygrać casting do własnego lekarza rodzinnego.

Skierowanie na badanie krwi? To już luksus

Kolejny wątek, który powtarza się w wiadomościach do DGR24: problem ze skierowaniami.

Pani Katarzyna:
„Prosiłam o badania krwi, bo od miesięcy czuję się fatalnie. Lekarz powiedział, że ‘nie widzi wskazań’. Jak je zobaczy, skoro mnie nawet nie zbadał?”

Pacjenci twierdzą, że o podstawowe badania trzeba walczyć jak o dopłatę z programu rządowego. A przecież mówimy o diagnostyce, nie o fanaberiach.

Gdzie zgłaszać takie sytuacje?

Jeśli przychodnia odmawia przyjęcia mimo wskazań medycznych, możesz złożyć skargę do:

  • Rzecznik Praw Pacjenta

  • właściwego oddziału Narodowy Fundusz Zdrowia

Tylko że w praktyce większość ludzi macha ręką. Bo kto ma czas pisać skargi, gdy ledwo stoi na nogach?

System działa? Chyba na papierze

Problem nie polega na tym, że lekarze nie pracują. Problem polega na tym, że system rejestracji często działa jak mur nie do przejścia. Pacjent odbija się od słuchawki, od „braku miejsc”, od „proszę zadzwonić jutro”.

A jutro znowu nie ma miejsc.

Mieszkańcy pytają nas wprost:

  • Dlaczego w mniejszym mieście dostęp do lekarza graniczy z cudem?

  • Dlaczego nawet poza sezonem chorobowym trzeba czekać kilka dni?

  • Dlaczego skierowanie na badanie krwi traktowane jest jak przywilej?

My pytamy dalej.

Bo jeśli prawo mówi jedno, a codzienność w Górze mówi drugie, to ktoś tu robi z pacjentów statystów w kiepskim serialu medycznym.

Komentarze

  1. Miałem już nie raz taką sytuację, że chciałem zarejestrować 4 letnią córkę do przychodni na ul. Mickiewicza to telefon był po prostu głuchy. Po parunastu próbach, poszedłem do owej przychodni i co sie okazało, panie z recepcji zamiast odbieram telefon to popijały kawusie i plotkowały. To dziecko ma cierpieć bo do recepcji się dodzwonić nie idzie a jak już sie uda to z wielkim żalem bo ktos przeszkadza w piciu kawy. Paranoja !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawda tam telefon nie przestaje dzwonić przez cały dzień a dziewczyny nawet przerwy nie mają kiedy zrobić robią co mogą telefonów jest kilkaset dziennie

      Usuń
  2. To sa totalne klamstwa i wypisywanie kosmicznych bzdur! Jestem pacjentem Przychodni na Mickiewicza od jakis 30 lat i nigdy nie spotkalem sie ze zlym przyjeciem. Czasami gdy lekarz ma duzo ludzi do obsluzenia to Panie pielegniarki konsultuja mozliwy najszybszy termin a nawet proponuja innego lekarza ktory ma blizszy termin. Anonimowy "pismaczek" jak to wielokrotnie pisalem ma bliskie kontakty z Policja i uwaza ,ze moze sobie obrazac ludzi bo on jest ANONIM! Jedzie po osobach bez umiaru ale swojego zdjecia i nazwiska nie upublicznia . Wspolczuje pracownikom Przychodni przy ul.Mickiewicza ktorzy naprawde sa naszymi opiekunami i fachowcami w swoich dziedzinach. To dzieki ich fachowosci jeszcze zyje,bo we wlasciwym momencie wykryli moje nowotworowe sprawy,nigdy nie mamy problemu ze skierowaniami do lekarzy,na badanie krwi,na zabiegi itd. Prosze cie "Anonimowy pismaku " wez sobie daj spokoj z taka podla dzialalnoscia. Zauwazylem cos bardzo niepokojacego wsrod "tworcow" tej strony; sa apodyktyczni,tylko oni maja racje, obrazaja swoich oponentow,szargaja dobre imie bez dania racj obrazanemu i najgorsze (oprocz pisania anonimowego ) ,ze CENZURUJA LUB NIE DRUKUJA TEKSTOW KTORE SA KRYTYCZNE WOBEC STRONY DGR24....PATRZ PAN JACY DEMOKRACI !

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsze to są pytania rejestratorki "a co się dzieje?" i ona wtedy ocenia, czy w ogóle jesteśmy warci uwagi lekarza. Wielokrotnie to pielęgniarka rejestrująca udzielała mi porady, co powinienem zrobić z małym dzieckiem, gdy mu coś dolegało. Przykład - dzwonię, mówię, że dziecku z narządów rodnych cieknie ropna wydzielina i nagle słyszę w słuchawce - pan to przemyje dobrze i tyle, nie ma sensu przychodzić do lekarza. Dramat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzwonisz do porzychodzi i udaje Ci się za 20 stym razem i co słyszysz, nie ma miejsc ...nawet jak uda Ci się być pierwszym dzwoniącym o 8:05 też nie ma miejsc ,to jest paranoja ,ilekroć bylam juz w przychodni z dzieckiem ,telefon na rejestracji wibruje a Panie nie odbierają bo po co ,przecież i tak lekarz już nie przyjmie. Najlepsza odpowoedzia dla Pan z rejestracji jest proszę dać mi na piśmie odmowę przyjęcia do przychodni i wiecie co można wtedy przyjechać za pół godziny i poczekać w kolejce ,no toż to cud wtedy jakiś nastaje

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Informatorzy: podejrzany to ...

Pojawiają się nowe informacje w sprawie sobotniego (14 czerwca) zabójstwa 50-letniego mężczyzny, do którego doszło na ul. Poznańskiej w Górze. Jak ustalił portal DGR24, osobą podejrzewaną o dokonanie ataku jest 33-letni Piotr B. — tak twierdzą niezależni informatorzy, znający kulisy sprawy. Przypomnijmy — do tragedii doszło podczas spotkania towarzyskiego. Według ustaleń policji i prokuratury, między dwoma mężczyznami doszło do ostrej wymiany zdań, po czym 33-latek ugodził 50-latka ostrym narzędziem. Cios okazał się śmiertelny, mimo szybkiej reakcji służb ratunkowych. Sprawca został zatrzymany przez funkcjonariuszy, był pijany — ma zostać przesłuchany po wytrzeźwieniu. Choć policja i prokuratura oficjalnie nie podają jeszcze danych podejrzanego, wiele wskazuje na to, że chodzi o znanego lokalnie Piotra B. – jego nazwisko przewija się wśród świadków i mieszkańców osiedla, gdzie doszło do tragedii. Na ten moment na oficjalnych stronach policji oraz Prokuratury Rejonowej w Głogowie brak s...

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Zabójstwo w Górze: Pokłócili się o ....

Góra. Cichy, sobotni wieczór, który miał być kolejnym zwykłym spotkaniem towarzyskim, zamienił się w krwawą tragedię. W mieszkaniu przy ul. Poznańskiej rozegrała się dramatyczna scena, której finałem była śmierć 50-letniego Krzysztofa H., mieszkańca gminy Wąsosz. Prokuratura Okręgowa w Legnicy ujawnia, co doprowadziło do tej brutalnej zbrodni. Spotkanie przebiegało pozornie spokojnie – alkohol, rozmowy, znajome twarze. Nagle, bez zapowiedzi, w drzwiach pojawił się mężczyzna. 33-letni Piotr B. miał żal – jego partnerka znajdowała się w środku, a on najwyraźniej nie potrafił znieść jej obecności w towarzystwie innych mężczyzn. Słowa szybko przerodziły się w czyny. Doszło do ostrej wymiany zdań i szarpaniny. Krzysztof H., który – jak wynika z ustaleń śledczych – próbował stanąć w obronie kobiety, stał się celem. Wtedy padł cios. Ostry nóż trafił w okolice nadobojczykową, rozcinając tętnicę i uszkadzając płuco. Krew tryskała, a życie 50-latka ulatywało z każdą sekundą. Policjanci byli pier...