Przejdź do głównej zawartości

Posty

NEWS DNIA:

Komitet referendalny krzyczy „zastraszanie”, ale dowodów nie pokazuje

Najnowsze posty

Ludzie nie lubią czuć się narzędziem w cudzej walce

W Urzędzie Miasta i Gminy Góra złożono formalne zawiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania burmistrza Tadeusza Juski oraz całej rady miejskiej. Inicjatorzy, na czele z Arkadiuszem Gortychem (byłym podwładnym Ireny Krzyszkiewicz, który po zmianie władzy stracił pracę), zapowiadają zbieranie podpisów i przekonują, że mieszkańcy powinni mieć możliwość oceny obecnych władz. Na papierze wygląda to jak klasyczny mechanizm demokracji bezpośredniej. W praktyce jednak już pierwsze dni po publikacji informacji pokazały, że szanse na powodzenie tej inicjatywy są znikome. Komentarze pod artykułem na portalu elka.pl nie pozostawiają większych złudzeń. Zamiast szerokiego, oddolnego ruchu, widać przede wszystkim głębokie podziały i wyraźną niechęć do angażowania się w całą sprawę. Wielu mieszkańców wprost deklaruje, że nie zamierza brać w referendum udziału, niezależnie od tego, co się wydarzy. „Ja na żadne referendum nie idę”, „My też na referendum nie idziemy”, „Na żadn...

Zemsta i stare układy? Kulisy referendum w Górze

W Górze złożono wniosek o referendum w sprawie odwołania burmistrza Tadeusza Juski oraz całej rady miejskiej. Formalnie wszystko wygląda jak należy – komitet napisał pismo, pismo trafiło do urzędu, procedura rusza, ale czy referendum będzie to jeszcze nie wiadomo, bo pomysł musi zyskać poparcie górowian. W praktyce jednak od pierwszego dnia cała sprawa pachnie czymś zupełnie innym niż troską o losy gminy. Na zdjęciu, które towarzyszy informacji o złożeniu dokumentów, widać kilka konkretnych twarzy. I to właśnie te twarze stały się głównym tematem komentarzy pod postem. Nie ma tam przypadkowych mieszkańców. Są tam osoby, które w ostatnich miesiącach miały bezpośredni kontakt z obecnym burmistrzem – i ten kontakt najwyraźniej nie zakończył się po ich myśli. Jeden z mężczyzn widocznych na zdjęciu to były pracownik urzędu miasta. Stracił pracę. Jeszcze niedawno, jak twierdzą osoby z magistratu, był gotów nosić poprzednią burmistrz na rękach. Dziś występuje w roli pokrzywdzonego. Pracownicy...

W Górze „referendum” już się odbyło… na Facebooku. A w urzędzie zapadła inna decyzja

Sesja rady miejskiej w Górze miała być miejscem, w którym radni i burmistrz Tadeusz Juska rozliczą się z wykonania budżetu i wezmą odpowiedzialność za swoje decyzje. I tak się stało. Rada udzieliła burmistrzowi absolutorium i wotum zaufania. Koniec tematu. Albo raczej – powinien być koniec tematu. Zamiast tego mamy kolejną odsłonę lokalnej wojny domowej, która trwa od lat. Po tym, jak Tadeusz Juska objął urząd i zaczął budować jakąkolwiek współpracę w samorządzie, część środowiska, które wcześniej rządziło gminą, nie może się z tym pogodzić. Dwa lata, klęska ich kandydatki na burmistrza i nadal zero refleksji. Zamiast pogodzić się z wynikiem wyborów i pracować dla gminy, wolą podtrzymywać podziały i siać ferment. Najlepszym przykładem tego, jak nisko to wszystko zeszło, jest post na fb autorstwa Karola Kowalskiego. Konto, które wygląda jak klasyczny fejk, wrzuca ankietę o referendum w sprawie odwołania burmistrza. 71% „tak”. Komentarze pod spodem to już czysta poezja lokalnego hejtu. M...

Jeśli ten trend się utrzyma, za 10 lat Góra będzie wyglądać zupełnie inaczej

Góra się kurczy. I nie, to nie jest metafora - z gminy ubywa ludzi szybciej, niż przybywa pomysłów, jak ten trend zatrzymać. Gmina Góra ma problem, którego nie da się przykryć ani ładnym wykresem, ani urzędowym spokojem, ani zdaniem w stylu "taka jest sytuacja w całym kraju". Owszem - depopulacja dotyka dziś wielu samorządów. Ale kiedy spojrzy się na liczby z raportu o stanie gminy za 2025 rok, trudno udawać, że chodzi wyłącznie o ogólnopolską statystykę. Tu widać konkretny, regularny odpływ mieszkańców. Rok po roku. Bez fajerwerków, za to z konsekwencją godną szwajcarskiego zegarka. W 2016 roku Gminę Góra zamieszkiwało 19 911 osób. W 2025 roku już tylko 17 896. To oznacza spadek o 2015 mieszkańców w ciągu dekady. Innymi słowy - to tak jakby z mapy lokalnej wspólnoty w 10 lat wyparowała Chróścina, Stara Góra, Czernina, Jastrzębia i Sławęcice. Nie w przenośni. Dosłownie. Najbardziej wymowne jest jednak to, że nie mówimy o jednorazowym tąpnięciu. To nie był jeden zły rok, jeden...

Chcą naprawiać śmieci w Górze

W Górze powstał komitet obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, który postanowił wziąć się za system gospodarowania odpadami. Ambitnie? Owszem. Odważnie? Zdecydowanie. Przekonująco? No i tu zaczyna się kabaret. Bo kiedy schodzimy z poziomu wielkich słów na poziom konkretu, liczb i logiki, okazuje się, że ten projekt bardziej przypomina próbę naprawy zegarka młotkiem niż poważną propozycję dla gminy. I nie - problemem nie jest to, że obywatele chcą zabierać głos. Mają do tego pełne prawo. Problemem jest to, że ktoś próbuje sprzedać wyliczenia zrobione na chybcika jako receptę na uzdrowienie systemu wartego ponad 6 milionów złotych rocznie. W dokumentach widzimy pięcioosobowy komitet, widzimy pełnomocnika, widzimy podpisy. Nie widzimy natomiast ani słowa o doświadczeniu w gospodarce odpadami, finansach komunalnych, analizie kosztów czy prawie samorządowym. I jasne - dyplom nie jest warunkiem zabierania głosu. Ale jeśli ktoś wchodzi z buta w temat skomplikowanego systemu publicznego, to ...

Lata 2000. w Górze – gotowy scenariusz na „Ranczo”

Białe vito kojarzyło się z funkcjonariuszami Straży Miejskiej.   Radosław Stolarczyk przez lata był komendantem SM. Niektóre wspomnienia z mniejszych miast wracają nie jak pojedyncze obrazki, tylko jak cały odcinek serialu: z narracją, drugoplanowymi bohaterami, dialogami, które same się piszą, i tłem, które dziś brzmi niemal niewiarygodnie, a wtedy było po prostu codziennością. I kiedy człowiek trafia na archiwalne teksty z tamtych lat, ma wrażenie, że Góra w pierwszej dekadzie lat 2000. była gotowym scenariuszem na „Ranczo” - tylko bez ekipy filmowej i z nieco mniej wygładzonym językiem. Wystarczy wziąć taką z pozoru zwykłą wiadomość jak ta z Radia Elka o tym, że do Straży Miejskiej w Górze dołączyła kobieta - wówczas 32-letnia Agnieszka Morżak, jedyna wówczas wśród strażników. Niby informacja jakich wiele: ktoś dostał pracę, ktoś pojechał na szkolenie, ktoś zaczyna służbę. A jednak w tej historii jest cały klimat epoki. Z jednej strony poczucie, że „mundur to porządek” i że nowa...

Co działo się 5 maja w urzędzie? Kulisy, o których do dziś mówi się półgłosem

Były w kalendarzu dni ważne, były i takie, które wypadało zapamiętać. A potem był 5 maja - dzień, który w urzędzie w Górze funkcjonował jak lokalne święto państwowe. Nieoficjalne, nigdzie nie zapisane, ale respektowane z gorliwością godną lepszej sprawy. Imieniny ówczesnej burmistrz Ireny Krzyszkiewicz.  Dziś wielu urzędników patrzy w kalendarz z nutą nostalgii, a może i lekkiego zawodu. Bo choć oficjalnie był to zwykły dzień pracy, w praktyce przypominał raczej gminną wersję „Trzech Króli” - tyle że bez wolnego dnia. Gabinet, który pękał w szwach Relacje osób, które miały okazję uczestniczyć - z własnej woli lub mniej - wskazują, że centrum wydarzeń był gabinet burmistrzowej pochodzącej z Czerniny. To tam przez cały dzień przewijały się delegacje, rotacyjnie wpuszczane niczym goście do ekskluzywnego klubu z ograniczoną liczbą miejsc. Krzesła? Towar deficytowy. Kto się załapał, ten miał szczęście. Reszta czekała - cierpliwie lub mniej - w sekretariacie, przypominając sceny żywcem w...

Nowa kierownik, czyli z cienia na scenę - kobieta, która postawiła DK w Górze na nogi

W Domu Kultury w Górze dzieje się coś, co jeszcze niedawno wielu uznałoby za scenariusz z gatunku science fiction. Instytucja, która przez ostatnie lata balansowała na cienkiej linie między „jakoś to będzie” a „czy ktoś jeszcze pamięta, że istniejemy?”, dziś przeżywa wyraźny renesans. I choć oficjalnie sukces ma wielu ojców, to w praktyce jedno nazwisko powraca tu jak refren dobrze znanej piosenki - Aneta Juska. Od roku kierownik górowskiego DK, a w praktyce - filar, opoka i punkt odniesienia dla wszystkiego, co się tam dzieje. To nie jest jedna z tych funkcji wpisanych do tabelki w Excelu. To rola, która realnie nadaje kierunek, tempo i sens. Pani Aneta Juska nie przyszła do Domu Kultury z przypadku. Ona w nim wyrosła. Od najmłodszych lat związana z tą sceną jako wokalistka, uczennica Jana Kubiaka, przeszła drogę od dziewczyny z mikrofonem do osoby, która dziś rozdaje karty w lokalnej kulturze. I robi to bez zadęcia, ale z wyraźnym efektem. Jej koncert podczas otwarcia sali widowiskow...

Auto na klockach przed własnym domem. Czy powiat górowski traci spokój?

Jeszcze niedawno wielu mieszkańców powiatu górowskiego powtarzało sobie jak mantrę: „tu jest spokojnie”. Tymczasem rzeczywistość zaczyna pisać inny scenariusz - i to taki, który dziwnie przypomina klimaty z kaset VHS i opowieści o nocnych „łowcach części”. W nocy, między godziną 1.00 a 2.00, w Luboszycach złodzieje zdjęli koła z dwóch samochodów osobowych. Nie było to szybkie „stuknięcie” w lusterko czy drobna kradzież - to była klasyczna, metodyczna robota. Auto na klockach, felgi znikają, sprawcy rozpływają się w ciemności. Scenariusz stary jak świat, tylko że - wydawało się - już dawno zapomniany. Takie informacje na fb przekazuje mieszkanka wsi Aneta Kruszyna. Co więcej, podobna próba miała miejsce również w Luboszycach Małych. Tam jednak ktoś najwyraźniej spłoszył sprawców. Tym razem się nie udało. Pytanie tylko - ile jeszcze razy „tym razem” będzie oznaczało szczęśliwy przypadek? Nie trzeba być ekspertem od bezpieczeństwa, żeby zauważyć pewien trend. Kradzieże pospolite - te najb...

Od kina “Światowid” po piromana - kronika powiatu górowskiego

Powiat górowski ma tę specyficzną umiejętność, że potrafi wcisnąć cały wachlarz “atrakcji” w kilka depesz. I to takich, po których człowiek ma ochotę zrobić sobie herbatę, usiąść i zapytać na głos:   czy my tu serio tak żyjemy, czy ktoś tylko testuje granice cierpliwości mieszkańców? Sprawdzamy czym żyła Góra i okolica równe 20 lat temu. DGR24 przewertowało archiwalne doniesienia z regionu. Wyszła z tego kronika - nie tyle “wydarzeń”, co raczej prób generalnych przed zbiorowym przewracaniem oczami. Najpierw urzędnicy - a potem… znikają Zaczynamy od klasyki gatunku: urząd szuka ludzi. Znowu. Bo ci, których dopiero co znaleźli, zdążyli się rozmyślić. W Górze konkursy na stanowiska w promocji i zamówieniach publicznych ogłaszano po raz drugi w krótkim czasie. Według sekretarza UM Góra, Tadeusza Otto, odchodzący wskazywali “pracę zgodniejszą z wykształceniem” (kultura w innym mieście, sąd). A zarobki? Etat początkującego urzędnika “nie przekracza tysiąca złotych”. Niby “nie wspominano ...

Śmiertelny cios. Jest akt oskarżenia i data procesu

  Zaczęło się od dramatu, który wstrząsnął Górą i szybko stał się tematem numer jeden w okolicy. Teraz ta historia wchodzi w kolejny etap. Do tragicznego zdarzenia doszło w czerwcu 2025 roku w rejonie ulicy Poznańskiej. Późny wieczór, sprzeczka i nagła eskalacja. 33-letni mężczyzna ugodził ostrym narzędziem 50-latka. Rana była śmiertelna - jak ustalono później, doszło do przecięcia żyły szyjnej. Mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem służb. Sprawa błyskawicznie trafiła w ręce śledczych. Podejrzany został zatrzymany, a sąd - na wniosek prokuratury - zdecydował o trzymiesięcznym areszcie. Zarzut? Zabójstwo, czyli najcięższy kaliber. W tle - jak to często bywa - mieszanka emocji, alkoholu i konfliktu, który wymknął się spod kontroli. Przez kolejne miesiące śledztwo toczyło się już poza światłem fleszy. Bez konferencji, bez wielkich komunikatów. Cisza, która zwykle oznacza jedno - prokuratura układa sprawę kawałek po kawałku. I mamy konkret. 23 grudnia 2025 roku Prokuratura Okręgowa ...

Szokujące zdjęcia z Góry! Zobacz, co działo się na stadionie przed laty!

Słuchajcie, odgrzebaliśmy w archiwum pana Wojtka z Góry prawdziwą perełkę. Przed nami pożółkła płachta gazety z 1984 roku, a na niej wielki, czerwony nagłówek: „SPOTKANIE LUDZI ROLNICZEGO TRUDU”. Tak, moi drodzy, to relacja z Gminnych Dożynek w Górze, kiedy to zamiast nowoczesnych traktorów z klimatyzacją i GPS-em, na stadionie królowały wieńce, dudziarze i partyjne szychy, których nazwiska dziś pamiętają już tylko najstarsi górale i archiwiści IPN. Atmosfera na zdjęciach gęsta jak dym z ogniska. Widzimy tam panów w garniturach, którym upał wyraźnie nie pomagał w zachowaniu powagi, oraz rolników, którzy w tamtych czasach nie marzyli o dopłatach z Unii, a o tym, żeby maszyna z „Agrometu” się nie rozpadła po pierwszym hektarze. Uroczystość zaczęła się z pompą w auli Liceum Ogólnokształcącego. To tam Tadeusz Broczkowski, Michał Kopaniecki i Stanisław Rochowski dostali Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski. Wyobrażacie to sobie? Dzisiaj za rekordowe plony dostaje się uścisk dłoni bur...

W 2006 - namioty pod urzędem. Dziś - puste hale. Co się stało z tartakiem w Górze?

Pan Kazimierz napisał na Facebooku wpis, który zrobił większy szum niż niejeden oficjalny komunikat. I w sumie nic dziwnego, bo opisał coś, co w normalnie funkcjonującym mieście powinno być oczywistą informacją publiczną (albo przynajmniej lokalną wiadomością dnia) - tartak w Górze… po prostu przestał istnieć. Bez fanfar. Bez pożegnania. Bez “dziękujemy za lata”. Bez “co dalej z ludźmi, terenem, maszynami”. Ot, człowiek przychodzi po kilka drewnianych profili, a tu wita go pusty plac i zamknięte hale. I wtedy zaczyna się ten charakterystyczny, gorzki teatr małych miast - “nikt nic nie wie”, “pierwsze słyszę”, “to prywatne”, “to nie nasza sprawa”, “proszę pisać maile”. Tyle że tartak to nie kiosk z gazetami, który znika po cichu, bo zmienił lokalizację. To zakład, który przez lata był jednym z elementów przemysłowego kręgosłupa Góry - obok młyna, POM-u, cukrowni czy szpitala, o których wspomina pan Kazimierz. Najmocniejsze w tej historii nie jest nawet samo zamknięcie. Najmocniejsze jes...