Przejdź do głównej zawartości

Skończył w kajdankach u boku blond policjantki. Co miał na sumieniu?

 


Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Górze po raz kolejny wykazali się czujnością i skutecznością w eliminowaniu z ruchu drogowego kierowców, którzy świadomie łamią prawo. W miejscowości Wroniniec zatrzymali do kontroli 25-letniego mieszkańca powiatu górowskiego, który prowadził samochód marki Renault Master pomimo ciążącego na nim sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Podczas rutynowej kontroli policjanci sprawdzili dane kierowcy w systemie policyjnym. Okazało się, że mężczyzna posiada aktywny zakaz kierowania pojazdami, wydany przez Sąd Rejonowy w Głogowie. W związku z tym funkcjonariusze natychmiast uniemożliwili mu dalszą jazdę i przekazali pojazd osobie przez niego wskazanej. Mężczyzna usłyszał zarzut złamania sądowego zakazu, co zgodnie z art. 244 Kodeksu Karnego jest przestępstwem zagrożonym karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Dzięki trybowi przyspieszonemu sprawca już po 72 godzinach stanął przed obliczem Sądu Rejonowego w Głogowie, który wydał wobec niego wyrok. Takie działania wymiaru sprawiedliwości mają na celu nie tylko ukaranie, ale także odstraszenie innych kierowców od świadomego ignorowania orzeczeń sądu.

Nie bądźmy obojętni – bezpieczeństwo zależy od nas wszystkich

Każdy uczestnik ruchu drogowego ma wpływ na jego bezpieczeństwo. Jeśli zauważysz osobę, która mimo sądowego zakazu wciąż prowadzi pojazd, nie wahaj się zgłosić tego odpowiednim służbom. Świadoma reakcja może zapobiec tragedii na drodze. Nawet jeden nieodpowiedzialny kierowca stanowi realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Piekło w podstawówce i bezradność dorosłych?

DGR24 nie bierze jeńców i nie zamiata lokalnych brudów pod dywan, zwłaszcza kiedy w grę wchodzi zdrowie i życie najmłodszych mieszkańców. W Szkole Podstawowej nr 3 przy ulicy Poznańskiej atmosfera zrobiła się dosłownie gorąca - i to w najbardziej dosłownym, pirotechnicznym wręcz znaczeniu. Mury, które według założeń podstawy programowej powinny kojarzyć się ze zdobywaniem wiedzy i bezpiecznym dorastaniem, zamieniają się powoli w poligon doświadczalny dla domorosłych pirotechników. Pytanie tylko brzmi: czy placówka edukacyjna przygotowuje uczniów do egzaminów ósmoklasisty, czy do castingu do nowego Mad Maxa? Zaczęło się w ubiegły piątek. Zamiast spokojnego oczekiwania na weekendowy odpoczynek, ktoś wpadł na genialny w swej prostocie pomysł: po co czekać na wywóz odpadów, skoro można je zutylizować na miejscu? W szkolnym koszu na śmieci zapłonął ogień. Dym, smród, zamieszanie, zapewne odrobina paniki na korytarzu i… co? Prawdopodobnie nic, bo .... zaledwie kilka dni później kreatywność p...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...