W Domu Kultury w Górze dzieje się coś, co jeszcze niedawno wielu uznałoby za scenariusz z gatunku science fiction. Instytucja, która przez ostatnie lata balansowała na cienkiej linie między „jakoś to będzie” a „czy ktoś jeszcze pamięta, że istniejemy?”, dziś przeżywa wyraźny renesans. I choć oficjalnie sukces ma wielu ojców, to w praktyce jedno nazwisko powraca tu jak refren dobrze znanej piosenki - Aneta Juska. Od roku kierownik górowskiego DK, a w praktyce - filar, opoka i punkt odniesienia dla wszystkiego, co się tam dzieje. To nie jest jedna z tych funkcji wpisanych do tabelki w Excelu. To rola, która realnie nadaje kierunek, tempo i sens. Pani Aneta Juska nie przyszła do Domu Kultury z przypadku. Ona w nim wyrosła. Od najmłodszych lat związana z tą sceną jako wokalistka, uczennica Jana Kubiaka, przeszła drogę od dziewczyny z mikrofonem do osoby, która dziś rozdaje karty w lokalnej kulturze. I robi to bez zadęcia, ale z wyraźnym efektem. Jej koncert podczas otwarcia sali widowiskow...
Bezkompromisowa kronika gminy Góra