Przejdź do głównej zawartości

Zero petycji w 2025 roku. Bo po co prosić, skoro można narzekać?

Mieszkańcy powiatu górowskiego mają wyjątkowy talent: zamiast pisać petycje, wolą pisać komentarze na Facebooku. I to całkiem długie, często z pasją, a czasem nawet z błędami ortograficznymi — ale jednak nie do Starostwa, tylko pod postem o dziurach w drodze.

Tymczasem z oficjalnych danych wynika jasno: w 2025 roku do Starostwa Powiatowego w Górze nie wpłynęła ani jedna petycja. Ani jedna. Zero. Pustka. Cisza jak w sali obrad po głosowaniu nad dietami.

A szkoda, bo petycja to najprostsze, legalne i skuteczne narzędzie nacisku na władzę. Wystarczy jeden podpis — serio, nie trzeba zbierać setek ludzi, nie trzeba robić marszów ani blokować ronda. Jeden podpis i władza musi to przeczytać, odpowiedzieć, a nawet — czasem — coś z tym zrobić.

Dla przypomnienia, w 2024 roku mieszkańcy jeszcze pamiętali, że istnieje coś takiego jak petycja. Wpłynęło ich wtedy pięć. I to nie byle jakich:

1️⃣ Mirosław Żłobiński chciał, by zmieniono rozkład jazdy Kolejowej Komunikacji Autobusowej Góra–Wrocław.
 Uznano za zasadną.

2️⃣ Mieszkańcy Zbakowa Górnego domagali się chodnika przy drodze powiatowej nr 1106D.
 Zasadna.

3️⃣ Mateusz Oliwier Szewczyk zaproponował nagrywanie posiedzeń komisji Rady Powiatu i publikację ich w BIP.
 Nie zasadne. (Bo przecież po co mieszkańcy mają wiedzieć, co się dzieje?)

4️⃣ Mieszkańcy Wierzowic Wielkich walczyli o remont drogi powiatowej nr 1084D.
 Zasadna.

5️⃣ Edyta Grygowska i Jacek Chorostkowski – remont i oznakowanie drogi nr 1111D.
 Zasadna.

Czyli cztery z pięciu petycji uznano za słuszne. W skrócie: da się.

Ale rok później – kompletny marazm. Może to efekt jesiennej chandry, może poczucia, że „i tak nic nie zrobią”, a może po prostu nikt nie wiedział, że petycję można wysłać nawet mailem, z kanapy, w kapciach.

Tymczasem władza lubi spokój. Gdy nikt nic nie pisze, nikt nic nie wymaga. Idealne warunki do snu zimowego w fotelu samorządowym.

Więc może zamiast pisać „skandal” pod postem DGR24, warto raz w roku napisać petycję do starostwa? Bo – jak pokazuje przykład z 2024 – czasem naprawdę słuchają.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...