Przejdź do głównej zawartości

Człowiek, który nauczył Górę patrzeć przez obiektyw

Ten tekst nie powstał przypadkiem. Po publikacji naszego poprzedniego artykułu o AKF „Profil” odezwali się czytelnicy - jedni z sentymentem, inni z niedowierzaniem, że „kiedyś to się w Górze działo”. No to dziś idziemy krok dalej. Na tapet bierzemy człowieka, bez którego nie byłoby niczego - Józefa Lesiaka.


Kim był Józef Lesiak

Józef Lesiak (ur. 1933) - instruktor kultury, pasjonat fotografii i filmu, wychowawca całego pokolenia młodych ludzi z Góry.

Działał przy Powiatowym Domu Kultury, gdzie od początku lat 60. prowadził zajęcia fotograficzne, a później filmowe. To on stworzył fundamenty pod Amatorski Klub Filmowy „Profil”, który w latach 70. stał się jedną z najważniejszych inicjatyw kulturalnych w regionie.

Nie był celebrytą, nie miał pleców w Warszawie - miał za to wiedzę, charyzmę i coś, co dziś nazwalibyśmy „flow”. Potrafił przyciągać ludzi i sprawiać, że zwykłe hobby zamieniało się w prawdziwą pasję.

I właśnie dlatego, gdy odszedł - wszystko się posypało.

Wszystko zaczęło się od dwóch aparatów i uporu

Rok 1961 - Góra, Powiatowy Dom Kultury.

Lesiak zakłada koło fotoamatorów. Sprzęt? Symboliczny - dwa aparaty, jeden powiększalnik i sprzęt, który bardziej nadawał się do muzeum niż do pracy.

Ale to był ten typ człowieka, który nie pyta „czy się da”, tylko „jak to zrobić”.

Uczył od podstaw - jak trzymać aparat, jak ustawić światło, jak wywołać zdjęcie. Dziś brzmi banalnie. Wtedy to była wiedza praktycznie niedostępna dla zwykłego człowieka.

I nagle w Górze zaczynają pojawiać się ludzie, którzy chcą robić coś więcej niż tylko „być”.

1964 - moment, w którym wszystko przyspieszyło

Do Góry trafiają kamery 8 mm.

Dla większości - ciekawostka. Dla Lesiaka - początek czegoś większego.

Koło fotograficzne przekształca się w Amatorski Klub Filmowy „Profil”. I to już nie jest zabawa. To jest produkcja - scenariusze, zdjęcia, montaż, projekcje.

Lesiak nie robił z ludzi statystów. On robił z nich twórców.

I właśnie dlatego ten klub działał.

Góra wchodzi na filmową mapę Polski

Lata 70 - i nagle okazuje się, że małe miasto zaczyna grać w większej lidze.

Organizowane są przeglądy filmów amatorskich - pierwszy w 1970 roku. Potem kolejne.

Przyjeżdżają ludzie, są projekcje, jest klimat. Miasto żyje czymś więcej niż tylko codziennością.

A filmy? Nie jakieś tam „próby”. Produkcje zdobywają nagrody, w tym zwycięstwo na ogólnopolskim festiwalu Pol-8 w 1972 roku za „Wiertaczy”.

Amatorzy z Góry - lepsi niż niejeden „profesjonalista”.

Przypadek? Nie. To efekt pracy jednego człowieka i grupy, którą potrafił zbudować.




Lesiak - instruktor czy lider?

Z relacji uczestników wynika jasno - to nie był zwykły „pan od zajęć”.

To był ktoś, kto potrafił wciągnąć ludzi bez reszty. Zarażał pasją, wymagał, ale też dawał przestrzeń.

Nie było tam przypadkowych osób. Kto przychodził, ten zostawał na długo.

Dziś powiedzielibyśmy - budował społeczność. Wtedy po prostu robił swoje.

I wtedy wchodzi „system” - cały na szaro

Rok 1978.

Zderzenie z rzeczywistością, której w Polsce Ludowej nie brakowało - konflikt z dyrekcją Domu Kultury.

Nie będziemy owijać w bawełnę - klasyczny scenariusz. Pasja kontra urzędnicze „wiemy lepiej”.

Efekt?

  • pogorszenie stanu zdrowia Lesiaka
  • odejście z pracy
  • rozpad klubu

I koniec AKF „Profil”.

Tak po prostu - jedno starcie i znika coś, co budowano latami.

Największy błąd? Myślenie, że „ktoś inny to pociągnie”

Władze były przekonane, że klub przetrwa.

No nie przetrwał.

Bo Lesiak nie był dodatkiem. On był fundamentem.

Można mieć sprzęt, salę i pieczątkę - ale bez ludzi, którzy to napędzają, wszystko staje się martwe.

Co zostało?

Nie ma dziś AKF „Profil”. Nie ma tej atmosfery.

Ale jest coś ważniejszego - ślad.

Ludzie, którzy przeszli przez ręce Lesiaka, pamiętają go do dziś. I to chyba najlepszy dowód, że to, co robił, miało sens.

Bo prawdziwy wpływ nie kończy się wraz z zamknięciem drzwi Domu Kultury.

I trochę gorzkiej refleksji

Ta historia jest boleśnie aktualna.

Bo ile razy już widzieliśmy ten schemat? Ktoś robi coś z pasją, buduje, rozwija - a potem przychodzi decyzja zza biurka i wszystko się kończy.

Góra miała swojego człowieka od filmu. Miała moment, w którym naprawdę się wyróżniała.

I co? No właśnie.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

200 zł za 2 godziny w hotelu. Oto jak wygląda 'legalna działalność' w Górze

Kiedy człowiek myśli, że lokalne grupy na Facebooku służą do wymiany garnków, ogłoszeń o zagubionych kotach albo szukania opału, życie mówi: „Trzymaj mi piwo”. Bo oto pewien mieszkaniec Góry – jak sam twierdzi, prowadzący   legalną działalność gospodarczą   – zaproponował jednej z użytkowniczek… udział w erotycznych produkcjach. Oczywiście wszystko „na umowę”, „bez twarzy”, „do wyboru z kobietą lub z mężczyzną”, a dla bardziej otwartych – w „różnych kombinacjach”. Serio. A na koniec wysłał jej zdjęcie jak uprawia seks.Od „szukam pracy” do „liżemy się do jednej kamery” Zaczęło się całkowicie banalnie. Młoda dziewczyna wrzuciła post na lokalnej grupie mieszkańców Góry – jakich tam setki – że szuka pracy. Chwilę później pod postem pojawił się niepozorny komentarz: „Odezwij się na priv, mam coś”. No to się odezwała. I wtedy zaczęła się jazda. Zamiast propozycji pomocy w sklepie, w gastronomii albo przy ulotkach, pojawił się…   scenariusz domowego porno . Z maską lub bez. Z do...