Przejdź do głównej zawartości

Trochę to znaczy nic – czyli jak Józef Lesiak wychowywał filmowców w Górze

Są miejsca, które tworzą ludzi. I są ludzie, którzy tworzą miejsca. W Górze lat 70. jedno i drugie miało twarz Józefa Lesiaka i nazwę – AKF „Profil”.

Józef Lesiak po lewej

Brzmi niewinnie? Klub filmowy przy domu kultury? Ot, garstka zapaleńców z aparatami i kamerą? No to zapnijcie pasy, bo rzeczywistość była bliższa selekcji do jednostki specjalnej niż niedzielnym warsztatom dla wrażliwej młodzieży.

Grudzień 1974. Młody Robert Mazulewicz stoi pod drzwiami Domu Kultury. Stres taki, jakby miał co najmniej zdawać egzamin z życia, a nie zapisać się do klubu. I wtedy pojawia się ON - Józef Lesiak. Z torbą, która - jak się okazuje - była niemal równie legendarna jak on sam.

Robert Mazulewicz po środku

- Znasz się na fotografii?
- Trochę.
- Trochę to znaczy nic.

I w zasadzie można by zakończyć historię. Ale nie. To był dopiero początek.

Selekcja naturalna, czyli witaj w „Profilu”

Na kurs zapisało się około 40 osób. Tak, czterdzieści. Brzmi jak sukces frekwencyjny? Spokojnie - Lesiak szybko sprowadzał wszystkich na ziemię. Spotkania dwa razy w tygodniu, teoria wbijana do głowy jak gwoździe - chemia, fizyka, optyka, budowa sprzętu. Zero litości, zero taryfy ulgowej.

To nie był klub. To był filtr.

Zostawali tylko ci, którzy naprawdę chcieli. Reszta? Odpadała szybciej niż taśma filmowa przy źle ustawionej kamerze.

A klimat? Magiczny. Serio. Zapach utrwalacza, ciemnia, pierwsze odbitki. Ten moment, kiedy na papierze nagle pojawia się obraz - coś między cudem a czarną magią. Dzisiaj klik i masz zdjęcie. Wtedy - rytuał.

Kamera? Najpierw pomarz

Pierwsze próby filmowania? Bez filmu. Tak, dobrze czytacie. Kamera QUARZ-5 w rękach i… udawaj, że nagrywasz. Trening na sucho, żebyś nie zmarnował ani centymetra taśmy, której i tak było jak na lekarstwo.

Dziś młody twórca płacze, jak mu się bateria w smartfonie rozładuje. Wtedy? Trzeba było zasłużyć na to, żeby w ogóle nacisnąć „record”.

Klubowe „żarty”, czyli szkoła przetrwania

Starsi klubowicze? Pomagali. Oczywiście. Ale też… uczyli pokory.

Zapalone światło w ciemni podczas robienia odbitek? Klasyk.
Podmieniona klisza? Standard.
Efekt? Zdjęcia, których „na pewno nie robiłem” i nerwy jak postronki.

A gdzie w tym wszystkim Lesiak? Wchodził, patrzył, gasił pożary i… robił swoje. Bo ten klub to był jego świat. I jego zasady.

🎬 Egzamin, który oddzielał chłopców od filmowców

Na koniec - zadanie. Trzy zdjęcia i etiuda filmowa. Minimum trzy minuty. Dla dzisiejszych twórców TikToka - wieczność.

Mazulewicz zrobił więcej niż trzeba. „Pianino”, potem „Wagary”. Dzieła, które - jak sam przyznawał w swoich wspomnieniach - światowa kinematografia pewnie by przeżyła, ale dla niego były przepustką do czegoś większego.

I nagle - jesteś kimś. Masz dostęp do sprzętu. Możesz wypożyczyć aparat. Koledzy patrzą z zazdrością.

A ty jeszcze nie wiesz, że właśnie zaczęła się historia, która zostanie z tobą na całe życie.

J. Lesiak - człowiek, który nie brał jeńców

Dzisiaj powiedzielibyśmy: wymagający, bezkompromisowy, surowy. Wtedy? Po prostu Lesiak.

Nie głaskał po głowie. Nie mówił, że „każdy jest zwycięzcą”. Jeśli byłeś słaby - odpadałeś. Jeśli zostałeś - znaczyło, że coś potrafisz.

I właśnie dlatego AKF „Profil” nie był kolejnym kółkiem zainteresowań. Był kuźnią charakterów.

Krzysztof Czerski


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Informatorzy: podejrzany to ...

Pojawiają się nowe informacje w sprawie sobotniego (14 czerwca) zabójstwa 50-letniego mężczyzny, do którego doszło na ul. Poznańskiej w Górze. Jak ustalił portal DGR24, osobą podejrzewaną o dokonanie ataku jest 33-letni Piotr B. — tak twierdzą niezależni informatorzy, znający kulisy sprawy. Przypomnijmy — do tragedii doszło podczas spotkania towarzyskiego. Według ustaleń policji i prokuratury, między dwoma mężczyznami doszło do ostrej wymiany zdań, po czym 33-latek ugodził 50-latka ostrym narzędziem. Cios okazał się śmiertelny, mimo szybkiej reakcji służb ratunkowych. Sprawca został zatrzymany przez funkcjonariuszy, był pijany — ma zostać przesłuchany po wytrzeźwieniu. Choć policja i prokuratura oficjalnie nie podają jeszcze danych podejrzanego, wiele wskazuje na to, że chodzi o znanego lokalnie Piotra B. – jego nazwisko przewija się wśród świadków i mieszkańców osiedla, gdzie doszło do tragedii. Na ten moment na oficjalnych stronach policji oraz Prokuratury Rejonowej w Głogowie brak s...

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Zabójstwo w Górze: Pokłócili się o ....

Góra. Cichy, sobotni wieczór, który miał być kolejnym zwykłym spotkaniem towarzyskim, zamienił się w krwawą tragedię. W mieszkaniu przy ul. Poznańskiej rozegrała się dramatyczna scena, której finałem była śmierć 50-letniego Krzysztofa H., mieszkańca gminy Wąsosz. Prokuratura Okręgowa w Legnicy ujawnia, co doprowadziło do tej brutalnej zbrodni. Spotkanie przebiegało pozornie spokojnie – alkohol, rozmowy, znajome twarze. Nagle, bez zapowiedzi, w drzwiach pojawił się mężczyzna. 33-letni Piotr B. miał żal – jego partnerka znajdowała się w środku, a on najwyraźniej nie potrafił znieść jej obecności w towarzystwie innych mężczyzn. Słowa szybko przerodziły się w czyny. Doszło do ostrej wymiany zdań i szarpaniny. Krzysztof H., który – jak wynika z ustaleń śledczych – próbował stanąć w obronie kobiety, stał się celem. Wtedy padł cios. Ostry nóż trafił w okolice nadobojczykową, rozcinając tętnicę i uszkadzając płuco. Krew tryskała, a życie 50-latka ulatywało z każdą sekundą. Policjanci byli pier...