Przejdź do głównej zawartości

Nowa kierownik, czyli z cienia na scenę - kobieta, która postawiła DK w Górze na nogi

W Domu Kultury w Górze dzieje się coś, co jeszcze niedawno wielu uznałoby za scenariusz z gatunku science fiction. Instytucja, która przez ostatnie lata balansowała na cienkiej linie między „jakoś to będzie” a „czy ktoś jeszcze pamięta, że istniejemy?”, dziś przeżywa wyraźny renesans. I choć oficjalnie sukces ma wielu ojców, to w praktyce jedno nazwisko powraca tu jak refren dobrze znanej piosenki - Aneta Juska.

Od roku kierownik górowskiego DK, a w praktyce - filar, opoka i punkt odniesienia dla wszystkiego, co się tam dzieje. To nie jest jedna z tych funkcji wpisanych do tabelki w Excelu. To rola, która realnie nadaje kierunek, tempo i sens.

Pani Aneta Juska nie przyszła do Domu Kultury z przypadku. Ona w nim wyrosła. Od najmłodszych lat związana z tą sceną jako wokalistka, uczennica Jana Kubiaka, przeszła drogę od dziewczyny z mikrofonem do osoby, która dziś rozdaje karty w lokalnej kulturze. I robi to bez zadęcia, ale z wyraźnym efektem.

Jej koncert podczas otwarcia sali widowiskowej 20 lat temu? Nie był to „miły występ na otwarcie”. To było show, które przypomniało, że scena w Górze może żyć, oddychać i przyciągać ludzi nie z obowiązku, a z ciekawości. Energia, przygotowanie, kontakt z publicznością - wszystko spięte jak należy. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem i zapisują się na kartach kroniki naszego miasta.

Ale to tylko fragment większej układanki. Przez dziesięciolecia Pani Aneta Juska prowadziła jako konferansjerka wydarzenia w gminie - głos, który wielu mieszkańców kojarzy lepiej niż niejeden szyld. Do tego lata pracy w edukacji jako wicedyrektor Gimnazjum nr 1, gdzie zamiast ograniczać się do dzienników i rad pedagogicznych, pchała młodzież w stronę kultury, sceny i aktywności. Efekty? Widać do dziś.

W Domu Kultury działa teraz jak silnik wysokich obrotów. Nowe pomysły, świeże podejście, wydarzenia, które w końcu mają jakiś charakter, a nie tylko „odhaczony termin w kalendarzu”. Ktoś w końcu zaczął nadawać ton, zamiast tylko reagować. I nie ma co owijać - bez niej ten ton byłby znacznie cichszy. A może i w ogóle by go nie było.

Bo prawda jest taka: gdyby dziś wyjąć Anetę Juskę z tej układanki, Dom Kultury znów mógłby zacząć dryfować. A tak - zaczyna być miejscem, do którego chce się zajrzeć.

I to nie koniec. Już wkrótce odbędzie się koncert ukulele uczennic Anety Juski - kolejny dowód na to, że nie chodzi tylko o „robienie wydarzeń”, ale o budowanie zaplecza, wychowywanie kolejnych pokoleń i tworzenie czegoś, co ma ciąg dalszy.

Choć nie wszystko, jak się wydaje, przechodzi przez jej ręce. Można odnieść wrażenie, że Aneta Juska nie brała udziału w planowaniu Dni Góry 2026. Bo gdyby brała, ktoś przypomniałby, że zespół Video już w Górze grał - i to nie tak dawno, by trzeba było odświeżać pamięć archiwami.

Ale może to i dobrze. Bo gdy jedni kręcą się w kółko, inni robią krok do przodu.

A w Górze coraz wyraźniej widać, kto naprawdę nadaje tempo.






fot. DK

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Informatorzy: podejrzany to ...

Pojawiają się nowe informacje w sprawie sobotniego (14 czerwca) zabójstwa 50-letniego mężczyzny, do którego doszło na ul. Poznańskiej w Górze. Jak ustalił portal DGR24, osobą podejrzewaną o dokonanie ataku jest 33-letni Piotr B. — tak twierdzą niezależni informatorzy, znający kulisy sprawy. Przypomnijmy — do tragedii doszło podczas spotkania towarzyskiego. Według ustaleń policji i prokuratury, między dwoma mężczyznami doszło do ostrej wymiany zdań, po czym 33-latek ugodził 50-latka ostrym narzędziem. Cios okazał się śmiertelny, mimo szybkiej reakcji służb ratunkowych. Sprawca został zatrzymany przez funkcjonariuszy, był pijany — ma zostać przesłuchany po wytrzeźwieniu. Choć policja i prokuratura oficjalnie nie podają jeszcze danych podejrzanego, wiele wskazuje na to, że chodzi o znanego lokalnie Piotra B. – jego nazwisko przewija się wśród świadków i mieszkańców osiedla, gdzie doszło do tragedii. Na ten moment na oficjalnych stronach policji oraz Prokuratury Rejonowej w Głogowie brak s...

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Zabójstwo w Górze: Pokłócili się o ....

Góra. Cichy, sobotni wieczór, który miał być kolejnym zwykłym spotkaniem towarzyskim, zamienił się w krwawą tragedię. W mieszkaniu przy ul. Poznańskiej rozegrała się dramatyczna scena, której finałem była śmierć 50-letniego Krzysztofa H., mieszkańca gminy Wąsosz. Prokuratura Okręgowa w Legnicy ujawnia, co doprowadziło do tej brutalnej zbrodni. Spotkanie przebiegało pozornie spokojnie – alkohol, rozmowy, znajome twarze. Nagle, bez zapowiedzi, w drzwiach pojawił się mężczyzna. 33-letni Piotr B. miał żal – jego partnerka znajdowała się w środku, a on najwyraźniej nie potrafił znieść jej obecności w towarzystwie innych mężczyzn. Słowa szybko przerodziły się w czyny. Doszło do ostrej wymiany zdań i szarpaniny. Krzysztof H., który – jak wynika z ustaleń śledczych – próbował stanąć w obronie kobiety, stał się celem. Wtedy padł cios. Ostry nóż trafił w okolice nadobojczykową, rozcinając tętnicę i uszkadzając płuco. Krew tryskała, a życie 50-latka ulatywało z każdą sekundą. Policjanci byli pier...