Przejdź do głównej zawartości

Obietnica burmistrza staje się faktem


Z dniem 1 kwietnia 2025 roku mieszkańcy Gminy Góra mogą odetchnąć z ulgą – ruszyły długo wyczekiwane linie autobusowe, które mają realnie przeciwdziałać wykluczeniu komunikacyjnemu. To nie tylko nowy etap w rozwoju lokalnej infrastruktury, ale i spełnienie obietnicy złożonej przez burmistrza Tadeusza Juskę.

Podczas kampanii wyborczej burmistrz Juska zapowiadał walkę z problemem braku dostępu do komunikacji publicznej, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Dziś z dumą można powiedzieć, że słowa zamieniły się w czyny. Dzięki współpracy z firmą MILLA Spółdzielnia w Lesznie oraz wsparciu z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, na terenie gminy uruchomiono cztery nowe linie autobusowe użyteczności publicznej:

🔹 Linia 1: Wierzowice Małe – Góra
🔹 Linia 2: Żarki – Góra
🔹 Linia 3: Osetno Małe – Góra
🔹 Linia 4: Nowa Wioska – Góra

Autobusy kursują od poniedziałku do piątku (z wyłączeniem świąt i dni ustawowo wolnych od pracy), a mieszkańcy mogą korzystać z dogodnych porannych i popołudniowych kursów, co ułatwi im dojazd do pracy, szkoły, urzędów czy placówek medycznych.

Nowe połączenia to ogromny krok w stronę większej integracji społecznej i mobilności mieszkańców – szczególnie tych z mniejszych miejscowości, którzy dotychczas byli skazani na własny transport lub uprzejmość sąsiadów.

Pełne rozkłady jazdy dostępne są na stronie internetowej Gminy Góra:

To nie tylko sukces organizacyjny, ale też przykład dobrej praktyki samorządowej. Jak podkreślają mieszkańcy – „wreszcie ktoś pomyślał o ludziach, którzy nie mają samochodu”. A my dodamy – brawo Panie Burmistrzu!





Komentarze

  1. Nareszcie jakaś normalność powraca ,a nie tylko przekładanie bruku w tych samych miejscach co parę lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie coś dla ludzi

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Piekło w podstawówce i bezradność dorosłych?

DGR24 nie bierze jeńców i nie zamiata lokalnych brudów pod dywan, zwłaszcza kiedy w grę wchodzi zdrowie i życie najmłodszych mieszkańców. W Szkole Podstawowej nr 3 przy ulicy Poznańskiej atmosfera zrobiła się dosłownie gorąca - i to w najbardziej dosłownym, pirotechnicznym wręcz znaczeniu. Mury, które według założeń podstawy programowej powinny kojarzyć się ze zdobywaniem wiedzy i bezpiecznym dorastaniem, zamieniają się powoli w poligon doświadczalny dla domorosłych pirotechników. Pytanie tylko brzmi: czy placówka edukacyjna przygotowuje uczniów do egzaminów ósmoklasisty, czy do castingu do nowego Mad Maxa? Zaczęło się w ubiegły piątek. Zamiast spokojnego oczekiwania na weekendowy odpoczynek, ktoś wpadł na genialny w swej prostocie pomysł: po co czekać na wywóz odpadów, skoro można je zutylizować na miejscu? W szkolnym koszu na śmieci zapłonął ogień. Dym, smród, zamieszanie, zapewne odrobina paniki na korytarzu i… co? Prawdopodobnie nic, bo .... zaledwie kilka dni później kreatywność p...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...