Przejdź do głównej zawartości

Urząd Gminy w Górze rezygnuje z papieru

GÓRA – Od 1 kwietnia w Urzędzie Gminy w Górze obowiązuje nowy regulamin obsługi interesantów. Zgodnie z zarządzeniem burmistrza, wszystkie sprawy urzędowe będą przyjmowane wyłącznie drogą elektroniczną – przez platformę ePUAP. Decyzja została podjęta w ramach pilotażowego programu „Góra bez papieru”, którego celem jest promocja ekologii i cyfryzacji administracji publicznej.

– To krok w stronę nowoczesności. Chcemy być gminą przyszłości – mówi rzecznik urzędu, Emilia Sucha. – Wydruk jednego formularza generuje średnio 3,5 grama CO₂, a my obsługujemy ich tysiące miesięcznie. Czas to zmienić.

Nowy regulamin ma obowiązywać przez pół roku. Po tym czasie zostanie poddany analizie i ewentualnym korektom. W ramach pilotażu zdemontowano wszystkie drukarki i niszczarki dokumentów. Pojawiły się za to „stacje ePUAP” – specjalne stanowiska komputerowe z dostępem do internetu i instrukcjami obsługi.

Nie wszyscy mieszkańcy są jednak zachwyceni zmianą.

– A co jak ktoś nie ma maila albo telefonu z internetem? – pyta pani Genowefa z miejscowości Stara Góra. – Ja mam jeszcze dowód z laminatem!

Władze gminy zapewniają, że seniorzy otrzymają wsparcie w postaci darmowych szkoleń z obsługi ePUAP, prowadzonych przez uczniów lokalnej szkoły podstawowej w ramach zajęć z informatyki.

Na czas trwania pilotażu przy wejściu do urzędu zawisł symboliczny baner:
„Drzewo powiedziało NIE. ePUAP mówi TAK!”


Powyższa wiadomość nie jest prawdziwa i ma charakter żartu z okazji 1 kwietnia. 

Komentarze

  1. Ciekawe jak będzie wyglądała edukacja np.80 latki z demencją 🤔

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Piekło w podstawówce i bezradność dorosłych?

DGR24 nie bierze jeńców i nie zamiata lokalnych brudów pod dywan, zwłaszcza kiedy w grę wchodzi zdrowie i życie najmłodszych mieszkańców. W Szkole Podstawowej nr 3 przy ulicy Poznańskiej atmosfera zrobiła się dosłownie gorąca - i to w najbardziej dosłownym, pirotechnicznym wręcz znaczeniu. Mury, które według założeń podstawy programowej powinny kojarzyć się ze zdobywaniem wiedzy i bezpiecznym dorastaniem, zamieniają się powoli w poligon doświadczalny dla domorosłych pirotechników. Pytanie tylko brzmi: czy placówka edukacyjna przygotowuje uczniów do egzaminów ósmoklasisty, czy do castingu do nowego Mad Maxa? Zaczęło się w ubiegły piątek. Zamiast spokojnego oczekiwania na weekendowy odpoczynek, ktoś wpadł na genialny w swej prostocie pomysł: po co czekać na wywóz odpadów, skoro można je zutylizować na miejscu? W szkolnym koszu na śmieci zapłonął ogień. Dym, smród, zamieszanie, zapewne odrobina paniki na korytarzu i… co? Prawdopodobnie nic, bo .... zaledwie kilka dni później kreatywność p...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...