Przejdź do głównej zawartości

Biurko, które awansuje – stanowisko po Olejarniku znów kusi karierą

Jeśli komuś wydawało się, że koniec roku w Górze będzie nudny i przewidywalny – to proszę bardzo, rzeczywistość znów nas zaskoczyła. W Urzędzie Miasta i Gminy właśnie otworzyło się stanowisko, które można by określić jako trampolinę do kariery. A może nawet jako „krzesło mocy”, bo poprzedni jego użytkownik, Krzysztof Olejarnik, właśnie awansował na wiceburmistrza. Przypadek? Fortuna? Układ gwiazd nad UMiG? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast jedno: kto obejmie to stanowisko teraz, może zacząć przymierzać marynarkę na kolejny szczebel drabiny samorządowej.

Mowa oczywiście o etacie pracownika ds. bezpieczeństwa publicznego – czyli kimś pomiędzy lokalnym strategiem, człowiekiem od kryzysów i osobą, która musi wiedzieć, co zrobić, gdy naraz spadnie deszcz, śnieg, grad i informacja o zgromadzeniu publicznym. Ogłoszenie jest obszerne jak instrukcja obsługi elektrowni atomowej, ale w skrócie: trzeba mieć wyższe wykształcenie, 5 lat doświadczenia, niekaralność, odporność psychiczną i… najlepiej wiedzieć, jak współpracować z całym alfabetem służb: WCR, PSP, KPP, OC, a może nawet UFO, jeśli kiedyś wpadnie z wizytą. Tak to wygląda czarno na białym w ogłoszeniu z dnia 11 grudnia 2025 roku 

Wynagrodzenie? Około 5 500 zł brutto. Ale przecież nie o pieniądze tu chodzi. Tu chodzi o perspektywy! Bo skoro poprzedni pracownik tego stanowiska został wiceszefem całej gminy, to powiedzmy sobie szczerze – ludzie robiący karierę w Warszawie zaczynali od znacznie gorszych rzeczy. A tu proszę: wystarczy pół roku służby przygotowawczej, egzamin, dobrze napisany plan operacyjny i może już za rok ktoś będzie odbierał gratulacje w gabinecie z oknem na Mickiewicza.

Patrząc na zakres obowiązków – od obronności, przez akcje kurierskie, po współpracę z Policją i Strażą – można śmiało stwierdzić, że nowy pracownik będzie kimś więcej niż zwykłym urzędnikiem. To taki samorządowy „James Bond od bezpieczeństwa”. Tyle że bez Aston Martina, bez licencji na zabijanie i z dużo większą liczbą tabelek do wypełnienia.

W Urzędzie już pewnie zastanawiają się, kto teraz zaryzykuje i usiądzie na tym stanowisku. Bo jedno jest pewne – to nie jest zwykłe biurko. To trampolina. A może nawet katapulta.

Bo jeśli historia czegoś nas uczy, to tego, że w Górze każdy etat ma swój potencjał. I tak jak w „kole fortuny” – dziś jesteś pracownikiem ds. bezpieczeństwa, jutro wiceburmistrzem, a pojutrze… kto wie? Może nawet burmistrzem. Życie pisze najlepsze scenariusze, a UMiG w Górze często dopisuje do nich własne zwroty akcji.



Komentarze

  1. A czy były pan miał 5 lat doświadczenia bo tu wymagaja

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku! Panie Burmistrzu daj Pan spokoj !

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...