Przejdź do głównej zawartości

Fabryka kur w Ślubowie. Decyzji nie ma, termin ucieka, a mieszkańcy dalej w zawieszeniu

W Górze wszystko po staremu. Jest obwieszczenie, są paragrafy, są pieczątki i podpis burmistrza. Tylko decyzji – jak nie było, tak nie ma. A mieszkańcy Ślubowa i okolic dalej mogą co najwyżej… czekać. I oddychać głęboko. Póki jeszcze mogą.

8 stycznia 2026 roku Burmistrz Góry wydał kolejne obwieszczenie w sprawie rozbudowy fermy drobiu w Ślubowie. Dokument grzecznie informuje, że termin wydania decyzji środowiskowej zostaje przedłużony. Do kiedy? Do 10 lutego 2026 roku. Czyli – jak to w administracji – „jeszcze chwilka, jeszcze momencik, jeszcze jedna opinia”.

Papierologia level master

Z obwieszczenia dowiadujemy się, że procedura trwa, bo… trwa. Potrzebne są uzgodnienia, opinie, pisma, pieczątki i kolejne pisma. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska, Wody Polskie, Sanepid, Marszałek Województwa – wszyscy muszą się wypowiedzieć. A jak ktoś się nie wyrobi, to zegar się zatrzymuje. Nie dla inwestora. Dla mieszkańców.

Bo inwestycja – przypomnijmy – dotyczy rozbudowy fermy drobiu wraz z infrastrukturą i obiektami towarzyszącymi. Brzmi niewinnie. Prawie jak domek letniskowy z grilem. Tyle że zamiast grilla mamy tysiące kur, zapachy, transport, hałas i pytania o wodę, powietrze oraz jakość życia w okolicy.

Społeczeństwo może brać udział. Może.

Urząd przypomina, że „zapewnia możliwość udziału społeczeństwa”. To bardzo ładne zdanie. Problem w tym, że udział społeczeństwa często kończy się na… czytaniu kolejnych obwieszczeń o przesunięciu terminu. Konsultacje trwają, procedura trwa, a sprawa – jak stała w miejscu, tak stoi.

I znów słyszymy: „nie jest możliwe wydanie decyzji w terminie”. Bo zabrakło opinii. Bo trwa uzgadnianie. Bo pismo przyszło, ale jeszcze nie to właściwe.

Kalendarz tyka, kurnik rośnie w wyobraźni

10 lutego 2026 roku – nowa data. Czy ostateczna? Tego nie wie nikt. Doświadczenie podpowiada, że to raczej kolejny przystanek, a nie stacja końcowa. Mieszkańcy Ślubowa znów zostali postawieni w roli widzów. Bez popcornu. Za to z rosnącą frustracją.

Bo im dłużej trwa cisza decyzyjna, tym głośniej brzmi jedno pytanie: czy ktoś w końcu powie jasno – tak albo nie?
I kto weźmie odpowiedzialność za skutki tej decyzji?

Na razie jest tylko obwieszczenie. Kolejne. I termin, który – jak pokazuje praktyka – zawsze można przesunąć.

Komentarze

  1. Rozumiem, że autor podburza do zakazania produkcji rolnej na wsi. Bardzo kiepskie i żenujące.... Tylko napomnę, ze to nie tylko kurniki ale także największy w gminie Góra skup zboża dzięki któremu ludzie mają na chleb.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecież ta ferma jest oddalona od wioski i po drugiej stronie drogi. Jeżdżę tą drogą dość często i latem czy zimą żadnego zapachu ( smrodu) nie czuć

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

200 zł za 2 godziny w hotelu. Oto jak wygląda 'legalna działalność' w Górze

Kiedy człowiek myśli, że lokalne grupy na Facebooku służą do wymiany garnków, ogłoszeń o zagubionych kotach albo szukania opału, życie mówi: „Trzymaj mi piwo”. Bo oto pewien mieszkaniec Góry – jak sam twierdzi, prowadzący   legalną działalność gospodarczą   – zaproponował jednej z użytkowniczek… udział w erotycznych produkcjach. Oczywiście wszystko „na umowę”, „bez twarzy”, „do wyboru z kobietą lub z mężczyzną”, a dla bardziej otwartych – w „różnych kombinacjach”. Serio. A na koniec wysłał jej zdjęcie jak uprawia seks.Od „szukam pracy” do „liżemy się do jednej kamery” Zaczęło się całkowicie banalnie. Młoda dziewczyna wrzuciła post na lokalnej grupie mieszkańców Góry – jakich tam setki – że szuka pracy. Chwilę później pod postem pojawił się niepozorny komentarz: „Odezwij się na priv, mam coś”. No to się odezwała. I wtedy zaczęła się jazda. Zamiast propozycji pomocy w sklepie, w gastronomii albo przy ulotkach, pojawił się…   scenariusz domowego porno . Z maską lub bez. Z do...