Przejdź do głównej zawartości

Wyjaśnienia chcą wszyscy, podpisało się sześciu. Co mówi petycja o szpitalu w Górze?

9 stycznia w internecie oraz w mediach społecznościowych pojawiła się petycja zatytułowana „Wyjaśnienie sprawy szpitala w Górze i zakończenie zatrudniania Piotra Wołowicza” (całość można przeczytać tutaj >>KLIK<<). Jej autorka Danuta Sokołowska domaga się wyjaśnienia okoliczności sprzedaży szpitala oraz zakończenia współpracy z osobą, która - według treści petycji - miała podpisać akt notarialny związany z tą transakcją.

Petycja została udostępniona na popularnym portalu petycyjnym oraz rozpowszechniona na Facebooku, gdzie temat szpitala w Górze od lat wzbudza duże emocje i regularnie wywołuje burzliwe dyskusje.

Co zawiera petycja?

Autorka dokumentu pisze, że sprzedaż szpitala w Górze była - w jej ocenie - decyzją szkodliwą dla lokalnej społeczności. Domaga się:

  • wyjaśnienia wszystkich okoliczności związanych ze sprzedażą szpitala,

  • przeprowadzenia niezależnego audytu tej transakcji,

  • zakończenia zatrudniania Piotra Wołowicza w strukturach związanych z powiatem,

  • pełnej transparentności działań władz samorządowych w sprawach dotyczących ochrony zdrowia.

W treści petycji pojawiają się sformułowania o „braku zaufania społecznego” oraz o potrzebie „rozliczenia decyzji, które miały wpływ na los szpitala”.

Dane, które mówią same za siebie

I tu pojawia się zasadniczy problem.

Stan na dzień 12 stycznia 2026 r., godz. 09:30:
petycję podpisało dokładnie 6 osób.

To liczba, która wyraźnie kontrastuje z aktywnością widoczną w mediach społecznościowych. Posty dotyczące sprawy szpitala oraz zatrudnienia Piotra Wołowicza w ostatnich dniach zbierały dziesiątki reakcji i około 100 polubień, a pod nimi nie brakowało emocjonalnych komentarzy i deklaracji oburzenia.

Jednak w momencie, gdy konieczne było wykonanie realnego działania – wpisanie imienia (bez nazwiska) i kodu pocztowego – zainteresowanie praktycznie zanikło.

Lajk to nie podpis

Ta sytuacja pokazuje wyraźną różnicę między internetowym poparciem a faktycznym zaangażowaniem obywatelskim. Kliknięcie „lubię to” nie wymaga użycia klawiatury komórki czy komputera. Podpisanie petycji – już tak.

W praktyce oznacza to, że mimo dużej liczby osób deklarujących zainteresowanie losem szpitala w Górze, tylko sześć zdecydowało się formalnie poprzeć postulaty zawarte w petycji.

Kto milczał, gdy proszono o pomoc?

W sprawie petycji dotyczącej szpitala w Górze uwagę zwraca nie tylko niewielka liczba podpisów, ale również brak reakcji ze strony osób i podmiotów, które w lokalnej przestrzeni publicznej pełnią funkcje informacyjne lub reprezentacyjne.

Po utworzeniu profilu „Szpital w Górze – wyjaśnienie sprawy” na Facebooku, jego administratorka Danuta Sokołowska podejmowała próby nagłośnienia inicjatywy (wszyscy mogą zobaczyć komentarze na kontach, o których piszemy niżej) i dotarcia do szerszego grona odbiorców. W tym celu zwracała się bezpośrednio do lokalnych radnych oraz redakcji portali działających na terenie powiatu górowskiego.

Radni, którzy nie zabrali głosu

Z prośbą o wsparcie i udostępnienie informacji zwrócono się m.in. do radnych powiatowych Trojanka oraz Żłobińskiego. W obu przypadkach nie odnotowano publicznej reakcji, komentarza ani próby odniesienia się do sprawy. Radny Trojanek to już senior, może nie widział. Radny Żłobiński może był zajęty głaskaniem stada swoich kotów, wszak w nadchodzących wyborach na banerze ich futra muszą lśnić. 
Milczenie przedstawicieli organu, który formalnie odpowiada za funkcjonowanie powiatu, w tym także kwestie związane z ochroną zdrowia, stało się jednym z najbardziej widocznych elementów tej historii.

Media, które nie podjęły tematu

Równie bezskuteczne okazały się próby zainteresowania tematem lokalnych portali informacyjnych. Redakcja Ziemi Górowskiej nie udzieliła odpowiedzi na kierowane wiadomości. Bez efektu pozostały także próby dotarcia do portalu prowadzonego przez ministranta Mariusza Nowakowskiego, jak również do czegoś na kształt "mediów" funkcjonujących w ramach "spółki" braci Bogdańskich.

W żadnym z tych przypadków nie pojawiła się publikacja, zapowiedź materiału ani oficjalne stanowisko wyjaśniające brak zainteresowania tematem.

Dlaczego piszemy o ankiecie i skąd o niej wiemy?

Zainteresowanie DGR24 sprawą ankiety oraz petycji dotyczącej szpitala w Górze nie było wynikiem przypadkowego przeglądania mediów społecznościowych ani działań politycznych. Impulsem do zajęcia się tematem był sygnał przekazany przez księdza z górowskiej parafii, który zwrócił uwagę na narastające wśród mieszkańców emocje i poczucie braku wyjaśnień w sprawach związanych z funkcjonowaniem szpitala. Duchowny wskazał, że temat regularnie pojawia się w rozmowach parafian i budzi realne zainteresowanie lokalnej społeczności, niezależnie od podziałów światopoglądowych czy politycznych. To właśnie ten sygnał stał się punktem wyjścia do sprawdzenia, czym w rzeczywistości jest ankieta i petycja, jakie postulaty zawiera oraz jak wygląda faktyczne zaangażowanie mieszkańców w deklarowane w sieci poparcie.

Milczenie jako fakt

W kontekście sprawy szpitala w Górze milczenie okazało się równie wymowne jak głośne deklaracje składane w mediach społecznościowych przy innych okazjach. Petycja, która miała stać się impulsem do wyjaśnień i rozmowy o decyzjach sprzed lat, nie otrzymała wsparcia tych, którzy dysponują największym zasięgiem i wpływem na lokalną opinię publiczną.

To właśnie ten brak reakcji – udokumentowany i widoczny – stał się jednym z kluczowych elementów całej sprawy.

Krótki komentarz na koniec

Petycja pozostaje dostępna i każdy mieszkaniec może ją podpisać. Na ten moment jednak jej siła oddziaływania jest wyłącznie symboliczna. Przy tak niskiej liczbie podpisów trudno mówić o społecznym nacisku czy wyraźnym głosie mieszkańców Góry.

Sprawa szpitala nadal wywołuje emocje - głównie w internecie. Dane z petycji pokazują jednak, że między emocjami a działaniem istnieje wyraźna luka.

Komentarze

  1. W doma to każdy mądry

    OdpowiedzUsuń
  2. Sprawa była już dawno temu wyjaśniania i badana przez prokuraturę, więc co chcecie wyjaśniać i kto i w jaki sposób??? Większość osób które się na ten temat wypowiadają, nie mają kompletnie pojęcia o tym temacie ale z nudów co kilka miesięcy podkręca się mieszkańców. Dla relaksu? Z nudów? Myślę, że w celu odwrócenia uwagi od nie realizowania obietnic wyborczych Pana Burmistrza Tadeusza Juski. Tym się zajmijcie, bo to jest na czasie a nie odgrzewane kotlety

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiat to sobie podwyżki daje za nic nie robienie . To że sprzedali szpital ktoś miał w tym interes, ktoś inny dobrze zarobił.Najlepsze w tym wszystkim jest to że dalej siedzą na stołkach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę że najwięcej w tej sprawie mógłby się wypowiedzieć Starosta, bo szpital to Jego punkt honoru w każdych wyborach.🧐😃🖐️

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale dlaczego dalej zatrudniaja takie osoby słusznie ze to budzi emocje za błedy zakaz pracy w urzedach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dzisiejszego poranka nawet nie wiedzialem ,ze istnieje blog z Petycja w sprawie Szpitala ! Na pewno NIKT nie zwracal sie do mnie z propozycja podpisania ( zadna na pewno bardzo mila Pani Sokolowska nie rozmawiala ze mna na ten temat,a nie kozystam z wszystkich stron blogowych bo nie musze!)jakiejkolwiek petycji w zadnej sprawie. Ostatnio jedynie Nowa Lewica Powiatu Gorowskiego wystapila z wieloma propozycjami,prosbami,pomyslami do Wladz Powiatu i do Wladz Gminy Gora w sprawach ogolno spolecznych....jakie byly reakcje wladz -wszystko na nie- mozna sobie poczytac na stronie Nowa Lewica Powiat Gorowski ! Jesli juz to pozwolilem sobie zwrocic sie do administratora CIEKAWOSTKI z GORY by zapytal sie wladz w sprawie m.in.plac i diet....reakcja byla "ZEROWA". To ,ze jestem seniorem nie ma zadnego znaczenia ....bo Starosta jest starszy ode mnie i wybieracie go w wyborach na ten i inne urzedy. Gdy Ja razem z Markiem Zagrobelnym i Zbigniewem Jozefiakiem walczylismy z probami sprzedazy Szpitala to.....nie bylo chetnych by sie temu przeciwstawic (przyznaje ,ze Waclaw Grzebieluch i Stanislaw Hoffman byli po naszej stronie oddaje im podziekowanie za to). Z nas robiliscie sobie zarty i obsmiewaliscie nasze starania ,a do rad i na wazne stanowiska wybieraliscie tych na ktorych znowu wieszacie przyslowiowe psy! Prosze za tem nie pisac ,ze Trojanek nie podpisal bo nikt w tej sprawie sie do mnie nie zwrocil . Ba a gdy chcialem zrobic film o historii Szpitala to okazalo sie ,ze nie ma nikt ochoty zrobic Go bo...sie boi o ....A to miala byc tylko HISTORIA POWSTANIA SZPITALA na podstawie niemieckich dokumentow ! Amen. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Stan na dzień 13.01.2026 godzina 10:00 to już 116 podpisów

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

200 zł za 2 godziny w hotelu. Oto jak wygląda 'legalna działalność' w Górze

Kiedy człowiek myśli, że lokalne grupy na Facebooku służą do wymiany garnków, ogłoszeń o zagubionych kotach albo szukania opału, życie mówi: „Trzymaj mi piwo”. Bo oto pewien mieszkaniec Góry – jak sam twierdzi, prowadzący   legalną działalność gospodarczą   – zaproponował jednej z użytkowniczek… udział w erotycznych produkcjach. Oczywiście wszystko „na umowę”, „bez twarzy”, „do wyboru z kobietą lub z mężczyzną”, a dla bardziej otwartych – w „różnych kombinacjach”. Serio. A na koniec wysłał jej zdjęcie jak uprawia seks.Od „szukam pracy” do „liżemy się do jednej kamery” Zaczęło się całkowicie banalnie. Młoda dziewczyna wrzuciła post na lokalnej grupie mieszkańców Góry – jakich tam setki – że szuka pracy. Chwilę później pod postem pojawił się niepozorny komentarz: „Odezwij się na priv, mam coś”. No to się odezwała. I wtedy zaczęła się jazda. Zamiast propozycji pomocy w sklepie, w gastronomii albo przy ulotkach, pojawił się…   scenariusz domowego porno . Z maską lub bez. Z do...