Anonimowy post, lokalna panika i okno, które widziało już chyba wszystko.
Na naszej ukochanej, absolutnie bezkompromisowej górowskiej społecznościówce znowu zagotowało się jak w czajniku starej babci - tym razem za sprawą anonimowego wpisu o „potencjalnym zagrożeniu” w drodze do szkoły. Ktoś zobaczył w oknie faceta, ktoś zobaczył coś więcej, a algorytm Facebooka zrobił resztę - rozdmuchał to w lokalną aferę sezonu.
![]() |
| Sprawa rzekomo została zgłoszona na policję. |
Autorka posta opisuje scenę jak z taniego thrillera: firanka się poruszyła, potem koszulka, potem „oczywiście patrzy na dzieci”. Żeby było dramatyczniej - nagrania są, sprawa zgłoszona, a w komentarzach już zaczyna się rytualny taniec klawiaturowych wojowników. Jedni krzyczą, że trzeba ostrzec wszystkich, inni że absolutnie nie, bo jeszcze „lincz mu zrobią”. A w środku tego wszystkiego - masa rodziców, którzy desperacko próbują ustalić, o które dokładnie okno chodzi, zanim zdąży tam zajrzeć pół miasta.
Typowa historia z lokalnych grup: więcej domysłów niż danych, więcej emocji niż faktów i więcej oburzenia niż tlenu w powietrzu. Ktoś żąda adresu, ktoś inny broni tajemnicy, a kolejny już pisze, że policja „i tak nic nie zrobi”. Brakuje tylko komentarza „a za moich czasów to by się takich rzeczy nie robiło”, i mielibyśmy bingo.
Czy ktoś faktycznie zachowuje się nieprzyzwoicie? Może. Czy ktoś spanikował, zanim zadał sobie pytanie, co naprawdę widzi? Też możliwe. Czy internetowe rozgrzewanie tłumu robi dobrze komukolwiek? Nigdy.
Dlatego, drodzy rodzice - jak słusznie zauważono w poście - rozmawiajcie z dziećmi. Uświadamiajcie, reagujcie. Ale też oddychajcie. I może, zanim kolejne osiedle ruszy z pochodniami i widłami pod losowe okno, upewnijmy się, że nie oglądamy po prostu żywego obrazu: „Facebookowa panika 6D - wersja wiosenna”.
DGR24 czuwa, patrzy, komentuje i niechętnie, ale jednak apeluje: mniej histerii, więcej faktów. Bo inaczej jakiś biedny przechodzień wyjdzie po mleko i zostanie okrzyknięty „dziwnym typem z okolicy” tylko dlatego, że miał gorszy dzień i za jasną żarówkę w kuchni.

Panie Komendancie Huzar czy nie widzi Pan ,ze jakis Pana Funkcjonariusz ,byly policjany grzebie w policyjnych bebechach ,wypisuje jakies ploty,jakies rzeczy o ludziach umarlych aPan to toleruje i pozwala na takie pierdusne wypiski.
OdpowiedzUsuń