Przejdź do głównej zawartości

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych.

Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”.

„Nie wiem, dlaczego to robiłam”

Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaśniła, że nie wie, dlaczego popełniła te czyny, gdyż zawsze dużo pracowała i dużo zarabiała”. No tak, klasyczny dylemat: dużo zarabiam, ciężko pracuję, więc... ukradnę milion? Logika godna Nobla.

Co więcej, nasza „zaradna” seniorka nie potrafi nawet wskazać, na co wydała te gigantyczne środki. Wspomniała jedynie o pomaganiu rodzinie. Rodzina, jak można się domyślić, o niczym nie wiedziała, bo przecież babcia Elżbieta to wzór cnót i pracowitości.

Gdzie byli wszyscy przez 16 lat?

I tu dochodzimy do sedna, które powinno rozpalić do czerwoności każdego podatnika w powiecie górowskim i gminie Jemielno. Jak to jest możliwe, że przez szesnaście lat - powtórzmy: SZESNAŚCIE LAT - nikt nie zauważył, że z kont PINB-u i szkół wyparowało łącznie 1.288.363,03 zł?

Czy w tych instytucjach ktokolwiek słyszał o czymś takim jak audyt, kontrola wewnętrzna czy chociażby proste porównanie salda? Przecież to nie była jednorazowa kradzież portfela, ale systematyczne dojenie budżetu, które trwało od czasów, gdy w Polsce wchodziło cyfrowe nadawanie telewizji!

Sprawa wyszła na jaw tylko dlatego, że Elżbieta P. zachorowała. Gdyby nie luba grypa czy inne „L4” w lutym 2025 roku, pewnie do dziś przelewałaby sobie „premie” na konto. Dopiero księgowa na zastępstwie, nieuwikłana w lokalne układziki i rutynę, przecierała oczy ze zdumienia, patrząc w wyciągi.

Czy polecą głowy dyrektorów?

Dyrektorzy szkół i PINB-u rzucili się do składania zawiadomień dopiero wtedy, gdy mleko się rozlało, a o sprawie zaczęły trąbić media. Pytanie o nadzór nad finansami publicznymi ciśnie się na usta samo. Czy przełożeni Elżbiety P. naprawdę spali przez półtorej dekady?

Zgodnie z prawem, kierownik jednostki sektora finansów publicznych ponosi odpowiedzialność za całość gospodarki finansowej. Jeśli przez 16 lat pod nosem dyrektora ginie milion złotych, to mamy do czynienia albo z rażącą niekompetencją, albo z tak głębokim zaufaniem, które graniczy z naiwnością godną przedszkolaka. Czy ktoś wyciągnie konsekwencje wobec tych, którzy powinni patrzeć księgowej na ręce? Na razie Elżbiecie P. grozi do 15 lat więzienia. Miejmy nadzieję, że sąd w Legnicy nie będzie tak wyrozumiały, jak jej dotychczasowi szefowie.

Komentarze

  1. Brak słów.Już wolę mieć to co mam a przede wszystkim czyste sumienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przecież te jednostki są kontrolowane przez organy zewnętrzne RIO czy NIK

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecież był jeszcze rewident gminy, co też nic nie wykryła?
    Przeprowadzała kontrolę w szkołach i co wszystko było ok?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ela Poń..ocha jestem zawiedziona .Myślę że należą Ci się solidne kraty

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście kradzieży nie popieram. Pani Elżbieta postąpiła książkowo jeśli chodzi o "premie dla siebie" "małą łyżką" bo średnio w miesiącu 6250 zł. Zastrzyk gotówki jest + pensja, może wyjdzie z 12 tys, (dupy nie urywa) Gratuluje Pani Elżbiecie cierpliwości i pomysłu. A dyrektorowi czy dyrektorom instytucji współczuję braku kompetencji, zaangażowania w kierowaniu placówkami. Debile!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobno była wieloletnia skarbniczka gminy Jemielno ma w Hiszpanii mieszkanie, w którym co roku kilka tygodni spędzała wraz ze swoją rodziną pewną pracownica RIO - wszystko na koszt byłej skarbniczki. Na pewno z czystej dobroci serca ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pytanie cisnie sie oczywiste: gdzie byli starostowie od Wolowicza,przez Niedzwiedzia ,Boguckiego, Szmydynskiej,Wawera, znowu Boguckiego. Gdzie byli Skarbnicy Powiatu , dyrektorzy szkol w Jemielnie,Gorze ,naczelnicy i dyrektorzy Wydzialow starostwa powiatowego? Czy oni Pani Prokurator tez poniosa odpowiedzialnosc za to zlo co sie stalo! Ludzie pytaja ,czy mozliwe to bylo ,bo miala przyjaciol i plecy w Solidarnosci gdzie wazna persona byl jej brat Zenon, w PiS bo wazna persona byl Pan Kazimierz B.? A jak to sie dzialo ,ze takie dobre oceny miala u Pana Krzysztofa M.? Jak sie patrzy na tenkrag znajomych i przyjaciol kroliczka to ma sie nieodparte wrazenie ,ze te osoby - plecy pani Eli chyba nie chronily Ja charytatywnie !?

    OdpowiedzUsuń
  8. Skarbniczka gminy Jemino nie zauważyła? RIO niczego nie zauważyło? Ciekawe... A co jeszcze ciekawsze, podobno ta sama była skarbniczka gminy Jemielno, panna D., każdego roku ochoczo i na swój koszt gościła pewną pracownicę RIO wraz z rodziną w swoim wakacyjnym apartamencie w Hiszpanii. Coraz ciekawsze fakty wychodzą na światło dzienne ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
  9. Skarbniczka gminy Jemino nie zauważyła? RIO niczego nie zauważyło? Ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
  10. A co jeszcze ciekawsze, podobno ta sama była skarbniczka gminy Jemielno, panna D., każdego roku ochoczo i na swój koszt gościła pewną pracownicę RIO wraz z rodziną w swoim wakacyjnym apartamencie w Hiszpanii.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Informatorzy: podejrzany to ...

Pojawiają się nowe informacje w sprawie sobotniego (14 czerwca) zabójstwa 50-letniego mężczyzny, do którego doszło na ul. Poznańskiej w Górze. Jak ustalił portal DGR24, osobą podejrzewaną o dokonanie ataku jest 33-letni Piotr B. — tak twierdzą niezależni informatorzy, znający kulisy sprawy. Przypomnijmy — do tragedii doszło podczas spotkania towarzyskiego. Według ustaleń policji i prokuratury, między dwoma mężczyznami doszło do ostrej wymiany zdań, po czym 33-latek ugodził 50-latka ostrym narzędziem. Cios okazał się śmiertelny, mimo szybkiej reakcji służb ratunkowych. Sprawca został zatrzymany przez funkcjonariuszy, był pijany — ma zostać przesłuchany po wytrzeźwieniu. Choć policja i prokuratura oficjalnie nie podają jeszcze danych podejrzanego, wiele wskazuje na to, że chodzi o znanego lokalnie Piotra B. – jego nazwisko przewija się wśród świadków i mieszkańców osiedla, gdzie doszło do tragedii. Na ten moment na oficjalnych stronach policji oraz Prokuratury Rejonowej w Głogowie brak s...

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Zabójstwo w Górze: Pokłócili się o ....

Góra. Cichy, sobotni wieczór, który miał być kolejnym zwykłym spotkaniem towarzyskim, zamienił się w krwawą tragedię. W mieszkaniu przy ul. Poznańskiej rozegrała się dramatyczna scena, której finałem była śmierć 50-letniego Krzysztofa H., mieszkańca gminy Wąsosz. Prokuratura Okręgowa w Legnicy ujawnia, co doprowadziło do tej brutalnej zbrodni. Spotkanie przebiegało pozornie spokojnie – alkohol, rozmowy, znajome twarze. Nagle, bez zapowiedzi, w drzwiach pojawił się mężczyzna. 33-letni Piotr B. miał żal – jego partnerka znajdowała się w środku, a on najwyraźniej nie potrafił znieść jej obecności w towarzystwie innych mężczyzn. Słowa szybko przerodziły się w czyny. Doszło do ostrej wymiany zdań i szarpaniny. Krzysztof H., który – jak wynika z ustaleń śledczych – próbował stanąć w obronie kobiety, stał się celem. Wtedy padł cios. Ostry nóż trafił w okolice nadobojczykową, rozcinając tętnicę i uszkadzając płuco. Krew tryskała, a życie 50-latka ulatywało z każdą sekundą. Policjanci byli pier...