Przejdź do głównej zawartości

Wielka bitwa o gminne szambo

Wydawać by się mogło, że wywiezienie nieczystości płynnych z gminnego budynku to sprawa prosta jak konstrukcja cepa. Masz szambo, masz własną spółkę komunalną z odpowiednim sprzętem, wysyłasz wóz i po krzyku. Ale nie w naszym pięknym kraju, gdzie prawo jest pisane chyba przez hobbystów kolekcjonowania makulatury. Gmina Góra właśnie odpaliła procedurę, przy której lądowanie na Księżycu to spacer w parku.

Zamiast po prostu zlecić robotę swojemu Tekomowi, urzędnicy musieli spłodzić oficjalne "Zaproszenie do złożenia oferty". Cel? Wywóz nieczystości z dwóch lokalizacji - Wierzowice Wielkie 38 oraz Targowa 1 w Górze. I tu zaczynają się schody, a raczej góra papierów. Potencjalny "szambonurek" musi udowodnić, że nie jest wielbłądem: dostarczyć aktualny odpis z CEIDG (nie starszy niż 6 miesięcy, bo przecież firma mogła wyparować razem z zapachem), polisę OC i oświadczenie o "potencjale technicznym". Wszystko po to, żeby opróżnić zbiornik bezodpływowy.

Najlepsze jest to, że cała ta zabawa w wielki biurowy wyczyn dotyczy kwoty poniżej 170 tysięcy złotych. Prawo jest tak skonstruowane, że gmina - będąca właścicielem spółki świadczącej takie usługi - musi tak działać i powodować, że szuka kogoś na wolnym rynku, marnując czas urzędników i papier, który pewnie sam wkrótce trafi do utylizacji. Kryterium? Oczywiście 100% cena. Bo przecież wiadomo, że w wywozie ścieków liczy się przede wszystkim finezja i najniższa stawka za metr sześcienny "aromatycznej" przesyłki.

Termin składania ofert mija 2 marca. Do tego czasu urzędnicy będą czekać na zamknięte koperty, które uroczyście otworzą w pokoju nr 108. Czy Tekom wygra z konkurencją? A może znajdzie się śmiałek, który zaproponuje cenę tak niską, że aż zacznie śmierdzieć? Jedno jest pewne - biurokratyczna machina kręci się w najlepsze, a my płacimy za to, żeby ktoś oficjalnie zaprosił kogoś do wywiezienia tego, co gmina sama wyprodukowała i sama mogłaby sprzątnąć.


Komentarze

  1. Wygra firma jednoosobowa która odprowadza scieki do studzienki tekomu lub odwiezie scieki do jemielna. Tam gmina nie pilnuje która ile przywozi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspolczuje mieszkancom ulicy Zielonej od przejazdu kolejowego po cmentarz parafialny tam po prostu SMIERDZI!. Burmistrz tam raczej piechta nie chodzi to nie czuje SMRODU! Ale my szarzy mieszkancy tej zapchlonej Gory chodzimy po tym zaniedbanym chodniku, jedziemy zapiaszczona droga ,obok smierdzacej OCZYSZCZLNI SCIEKOW!?,Obok syfu niby smietnika ,zwalow piasku,paperow i smieci. zwalisk gruzow po cukrowniczych ?!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...