Przejdź do głównej zawartości

W Górze „referendum” już się odbyło… na Facebooku. A w urzędzie zapadła inna decyzja

Sesja rady miejskiej w Górze miała być miejscem, w którym radni i burmistrz Tadeusz Juska rozliczą się z wykonania budżetu i wezmą odpowiedzialność za swoje decyzje. I tak się stało. Rada udzieliła burmistrzowi absolutorium i wotum zaufania. Koniec tematu. Albo raczej – powinien być koniec tematu.

Zamiast tego mamy kolejną odsłonę lokalnej wojny domowej, która trwa od lat. Po tym, jak Tadeusz Juska objął urząd i zaczął budować jakąkolwiek współpracę w samorządzie, część środowiska, które wcześniej rządziło gminą, nie może się z tym pogodzić. Dwa lata, klęska ich kandydatki na burmistrza i nadal zero refleksji. Zamiast pogodzić się z wynikiem wyborów i pracować dla gminy, wolą podtrzymywać podziały i siać ferment.

Najlepszym przykładem tego, jak nisko to wszystko zeszło, jest post na fb autorstwa Karola Kowalskiego. Konto, które wygląda jak klasyczny fejk, wrzuca ankietę o referendum w sprawie odwołania burmistrza. 71% „tak”. Komentarze pod spodem to już czysta poezja lokalnego hejtu. Markos Marcou poucza, że jak ktoś ma problem, to niech idzie do biura, a nie pisze z fejkowych kont. He-la Kaga pyta, czy to może anonimowa pani Kowalska. Jarosława Ka radzi, żeby zamiast ankiet zbierać podpisy. Jarek Jarek narzeka na place zabaw i drogi. Jam Ci rozwija wielką teorię spiskową o radzie, skarbniku i kosztach śmieci.

Wszystko pięknie, tylko że to nie są realne osoby. To trolle. Konta o nazwach typu „Markos Marcou”, „He-la Kaga”, „Jam Ci” czy „Jarek Jarek” nie wyglądają na profile zwykłych mieszkańców, którzy chcą normalnie porozmawiać o gminie. To narzędzia do podgrzewania atmosfery i utrzymywania podziałów. Zamiast przyjść na sesję rady, gdzie każdy mógł zabrać głos publicznie i na żywo, wolą pisać i podburzać.

Bo właśnie o to chodziło w tej sesji. O to, żeby radni i mieszkańcy mogli się wypowiedzieć otwarcie, a nie kryć za fejkami i memami. O to, żeby decyzje zapadały w świetle dnia, a nie w komentarzach pod postami. Tymczasem część lokalnej opozycji i jej sympatyków woli dalej grać w tę samą grę co od lat – dzielić, obrażać, sugerować korupcję i czekać, aż coś się samo rozpadnie.

Gmina Góra jest podzielona. I nie jest to wina Tadeusza Juski. On tę drogę do porozumienia otworzył. Przegrani i ich otoczenie po prostu nie chcą z niej skorzystać. Wolą dalej udawać, że wszystko jest źle, bo im się nie podoba, kto siedzi na fotelu burmistrza. A najgorsze jest to, że robią to rękami fejkowych kont i hejterów, którzy udają zwykłych mieszkańców.

Może w końcu ktoś im przypomni, że wybory już były. I że zamiast pisać z fejków, można było przyjść na sesję i powiedzieć to wszystko w twarz.

Komentarze

  1. Śledząc rozwój wydarzeń, trzeba dojść do wniosku, że konieczne jest przeprowadzenie konsultacji społecznych. Ale chodzi o głosowanie obywateli nad tym, czy taka rada miejska rzeczywiście reprezentuje mieszkańców, czy też jest to stowarzyszenie, które dba przede wszystkim o własną korzyść. Mieszkańcy powinni zebrać podpisy, aby wybrać nową radę miejską. Tym razem jednak po przeprowadzeniu szczegółowych konsultacji społecznych z udziałem wszystkich kandydatów. Przed wyborami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tak, chcąc nie chcąc, trzeba przyznać, że od kiedy nie ma poprzedniczki, nawet Powiat działa. I można temu zaprzeczać ale fakt jest taki, że zza gabinetu burmistrza poruszała sznurkami tak, żeby Powiat nic nie robił, a tylko Gmina wychodziła pozytywnie u społeczeństwa, bo wszystko chciała brać na swój rachunek. A jakoś od kiedy jej nie ma, drogi są powoli robione, robią się jakieś nowe inwestycje, co było nie do pomyślenia wcześniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak myślisz kto porozdawał stołki w powiecie

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nauczycielka z promilami

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Górze przeprowadzili w dniach 13 i 17 października akcję „Trzeźwość”. Cel? Wyeliminować z dróg tych, którzy myślą, że kierownica to nie alkomat. Spośród 392 przebadanych kierowców – dwójka „wpadła” po kielichu. Jednym z nich był 32-letni mężczyzna z Czarnoborska, który pomylił motorower z barem na kółkach. Zaledwie dwie godziny później, w Czerninie, policjanci zatrzymali kobietę kierującą samochodem osobowym. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niej niemal   1,3 promila alkoholu   w organizmie – czyli więcej niż przeciętne wesele w sobotę, ale jednak trochę za dużo jak na piątkowy wieczór za kierownicą. Dziwne jest to, że policja przy mężczyźnie z Czarnoborska podaje dokładnie jego wiek, w Czerninie tej informacji zabrakło? Dlaczego?  Z ustaleń   DGR24   wynika, że zatrzymaną jest   nauczycielka górowskiej szkoły średniej . Z naszych nieoficjalnych informacji – nie uczy jednak przedmiot...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...