Są w komunikacji samorządowej momenty, w których milczenie mówi więcej niż konferencja prasowa. Powiat górowski właśnie taki moment zaliczył - i to z przytupem.
Co się właściwie stało
W środę Radio Wrocław opublikowało materiał, po którym w Górze powinno być gorąco. Prokuratura w Głogowie prowadzi śledztwo w sprawie seksualnego wykorzystania małoletniej poniżej 15. roku życia - przestępstwa zagrożonego karą od 2 do 15 lat więzienia. Zawiadomienie wpłynęło na początku lipca. Miało dotyczyć zawodowej rodziny zastępczej z powiatu górowskiego, w której - według zgłoszenia - dorosły syn opiekunki dopuścił się innej czynności seksualnej wobec dziewczynki znajdującej się w pieczy. Nikt na razie nie usłyszał zarzutów. Nastolatka została przesłuchana w obecności biegłego psychologa. Jaki jest tego wynik? Jeszcze nie wiadomo.
Rozgłośnia ustaliła też, że dziewczynkę zabrano z rodziny, a w pieczy wszczęto procedurę niebieskiej karty. Jak podkreśliło radio - nie po raz pierwszy. Opiekunka prowadzi rodzinę od około dekady. W tym samym domu mieszka jej dorosły syn, który - jak podaje Radio Wrocław - ma poważne problemy z prawem i bywał zatrzymywany przez policję. Pod tym samym dachem mieszka też jej biologiczny wnuk, bo wspomniany syn ma ograniczone prawa rodzicielskie. Sama opiekunka w rozmowie z radiem zaprzeczyła, by w jej rodzinie doszło do czegokolwiek złego, i mówiła o nieporozumieniu.
Do tego dochodzi wątek sprzed lat. Krewny chłopca o imieniu Kacper, który przebywał w tej pieczy w latach 2020-2022, powiedział radiu, że przez dwa lata nie było w domu ani jednej kontroli PCPR - i że mówiła to na sali sądowej sama opiekunka. Sąd ostatecznie przyznał opiekę krewnym, wszczęto postępowanie o znęcanie, które umorzono.
Kierowniczka PCPR w Górze Bożena Merta - w materiale radia nazwana dyrektorem, choć formalnie kieruje jednostką jako kierownik - o samej rodzinie mówić nie chciała. Wyjaśniła za to publiczności różnicę między "odebraniem" a "umieszczeniem" dziecka oraz to, że koordynator "co do zasady nie ma funkcji kontrolnej", ale sama jego wizyta sprawia, że sytuację rodziny zna się na bieżąco. Piękna teoria. Szkoda, że w praktyce wujek Kacpra zapamiętał dwa lata ciszy.
Starostwo, które nadzoruje PCPR, komentować nie chciało.
A teraz część, przy której trudno zachować powagę
Dzień po publikacji na oficjalnym profilu FB Powiatu Górowskiego pojawiają się dwa wpisy. Pierwszy: broszura informacyjna PCPR w Górze "Zostań rodzicem zastępczym". Drugi: "PCPR w Górze ogłasza nabór kandydatów na rodziny zastępcze". Oba w odstępie minut. Oba z grafiką w niebieskim wdzianku i logo urzędu.
I ani słowa o śledztwie. Ani zdania stanowiska. Ani jednego "sprawę wyjaśniamy".
Można to nazwać zbiegiem okoliczności. Wszystko prawda. Tylko że wyczucie chwili to nie jest kompetencja z kosmosu - to podstawa pracy każdego rzecznika. Publikować zaproszenie do rodzicielstwa zastępczego dobę po tekście o prokuraturze i niebieskiej karcie w pieczy to jak zapraszać na degustację dzień po kontroli sanepidu.
Wisieńka: przycisk "wyłącz komentarze"
Najlepsze na koniec. Pod oboma postami widnieje komunikat: "Powiat Górowski ograniczył(a) możliwość komentowania tego posta".
Czyli: zapraszamy mieszkańców do najtrudniejszej społecznej roli, jaką można sobie wyobrazić - opieki nad cudzym skrzywdzonym dzieckiem - ale rozmawiać o tym nie będziemy. Chcecie zadać pytanie? Formularz, pieczątka, termin ustawowy.
Jeśli intencją było uniknięcie hejtu, to rozumiemy. Naprawdę. Komentarze pod artykułem radia to festiwal oskarżeń, których nikt nie zweryfikował, i nie ma powodu, by urząd hodował coś podobnego u siebie. Tylko że wyłączenie komentarzy bez wydania jakiegokolwiek stanowiska nie jest zarządzaniem kryzysem. To zatkanie ust i nadzieja, że przejdzie.
Nie przejdzie.
Dwa stołki, jedna pani kierownik
Warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz, gdy górowski PCPR trafia do regionalnych mediów w niekomfortowym kontekście.
W lutym 2025 roku Radio Wrocław opisało sprawę mieszkania interwencyjnego. Osoby z powiatu górowskiego, które nagle muszą opuścić swój dom, mają do dyspozycji dwa pokoje - w Pobiednej przy granicy z Czechami. Ponad 200 kilometrów od Góry. Prawie trzy godziny jazdy samochodem. Powiat opłacał tam abonament, a przez pięć lat funkcjonowania ośrodka nie skorzystał z niego nikt z powiatu górowskiego. Zero. Mieszkanka, która zgłosiła sprawę do radia, mówiła wprost, że to fikcja na papierze i że lokal interwencyjny w budynku PCPR w Górze zlikwidowano. Przedstawiciel powiatu tłumaczył wtedy, że decyzja miała podłoże ekonomiczne i organizacyjne, a dowóz zapewnia PCPR. PCPR tam dowóz zapewnia, a czy jeździ na kontrole do rodzin zastępczych? Dobra, bez bredni. Przecież koordynator pieczy zastępczej nie jest od kontorli.
Ekonomicznie - być może. Sensownie - niekoniecznie. Trudno uciekać z domu do schroniska, do którego jedzie się dłużej niż do Berlina.
Na czele tej instytucji od lat stoi Bożena Merta. Jest kierownikiem, nie dyrektorem - drobiazg, ale w urzędach drobiazgi bywają wymowne. Pełni też funkcję przewodniczącej Powiatowego Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności. Dwa stanowiska, jedna osoba, jedna doba. W powiecie, w którym pod pieczą zastępczą jest 131 dzieci w 54 rodzinach.
I tu pytanie, które trzeba zadać nie złośliwie, tylko na poważnie: czy jedna osoba, choćby najbardziej pracowita, jest w stanie ogarnąć jednocześnie system pieczy zastępczej i orzekanie o niepełnosprawności? Bo jeśli koordynatorzy "co do zasady nie mają funkcji kontrolnej", a kierownictwo jest podzielone na dwa fronty, to gdzieś w tej konstrukcji jest dziura. A przez dziury w systemie zwykle przelatują dzieci.
Osobna kwestia to kwestia wieku emerytalnego i rotacji. Nie chodzi o to, by kogokolwiek wypychać za drzwi metryką - chodzi o to, że instytucja, która przez lata funkcjonuje w tej samej konfiguracji personalnej, przestaje sama siebie kontrolować. Świeże spojrzenie w takich miejscach nie jest fanaberią HR, tylko elementem bezpieczeństwa.
Czego brakuje
Nie oczekujemy, że urząd będzie komentował trwające śledztwo - nie może i nie powinien. Ale między "nie komentujemy postępowania" a totalną ciszą jest przestrzeń wielkości boiska:
informacja, czy powiat wszczął kontrolę w pieczy prowadzonej przez wspomnianą opiekunkę
informacja, ile rzetelnych kontroli PCPR przeprowadził w rodzinach zastępczych w ostatnich latach
informacja, czy pozostałe dzieci z tej rodziny mają zapewnione bezpieczeństwo i kto to ocenił
informacja, czy w związku ze sprawą zostaną zmienione procedury
Cztery zdania. Tyle wystarczyło. Zamiast tego mieszkańcy dostali plakat i zablokowaną sekcję komentarzy.
Będziemy pytać
Domniemanie niewinności obowiązuje wszystkich - także opiekunkę i jej syna. To nie podlega dyskusji.
Ale nadzór nad pieczą zastępczą to nie jest kwestia domniemania. To obowiązek ustawowy, za który ktoś bierze pensję. I o to będziemy ktoś z radnych powinien zapytać starostę i PCPR na sesji. Bez wyłączonych komentarzy.


Ciekawe czy ta Pani obie funkcje pełni w tym samym czasie? Może przydałby się audyt powiatu i przy okazji gminy?
OdpowiedzUsuńWyciagnąc konsejwencje od urzedników a noiwych chetnych do oracy nue brakuje
OdpowiedzUsuńPowinna ustapic ze staniwiska jak nie oanuje nad sytuacja
Tradycyjny bełkot. Ćwierć prawdy wymieszane z hejtem sterowanym przez niespełnionego dyrektora? No bohaterowie, opublikuje cię?
OdpowiedzUsuńTam to nie pierwsza sytuacja, w której zamiatane jest pod dywan. Od wielu lat starostwo broni i odrzuca zarzuty na złe funkcjonowanie PCPR jak i PFRON w Górze. A dzieci w rodzinach zastępczych jak i ludzie niepełnosprawni mają sobie radzić.
OdpowiedzUsuńJeżeli większa część urzędników wraz z rodzinami jest nie pełnosprawna, to po co to ruszać, nie dobre o tym mówić.
OdpowiedzUsuńCzy mężczyzna który ma problemy z prawem może być tak blisko z dziećmi w rodzinie zastępczej ?przecież nikt nie wie co moze tam się dziać za zamkniętymi drzwiami ?zadajmy pytanie Tym którzy mają nad tym jakąś kontrolę ,czy sprawdził ktoś czy dzieciom dzieje si tam krzywda ?bo to chyba istotne pytanie ,mówimy w końcu o dzieciach
OdpowiedzUsuńPowiat Góra w tym jest dobry, wyłączanie możliwości komentowania
OdpowiedzUsuńTyle potrafią tylko
Najbardziej święci są rodzice biologiczni. Może zadajcie sobie pytanie dlaczego sądy pozabierały im dzieci? Z powodu sielanki? Nie! To często patologia która ze sobą sobie nie radzi a dzieci cierpią. Nie usprawiedliwiam sytuacji opisanej w artykule. Pozostaje jednak zasadnicze pytanie, czy tak jest czy są zarzuty jeszcze nie potwierdzone. Idealnym rozwiązaniem byłoby gdyby nie było potrzeby zabierania dzieci tym "świętym" rodzicom. Sąd tak sobie dzieci nie zabiera
OdpowiedzUsuńJestem rodziną zastępczą, spokrewnioną. Mimo tego, kontrole mam co miesiąc przez jakąś instytucje. W tym przypadku przez 2 lata nikt nie przyszedł mimo tego, że ojciec z niebieską kartą, dziecka będącego w pieczy mieszka w tym samym domu! Analizując tą sytuację, to ja czuję się jak potencjalny przestępca. O co chodzi zatem, o większy pysk, czy jakieś powiązania ..
OdpowiedzUsuńW powiecie sa układ i to od lat nie oszukujmy sie duzo spraw jest zamiatanych pod dywan jak i wogule sie o nich nie mówi dla Włodarczyk to sa nie wygodne tematu I dla tego noc nie robią bo to znajomy znajomej albo członek rodziny wiedz dla czego maja ponosić konsekwencje. Pani merta nie 1 raz już powinna polecieć ze stanowiska bo nie nadaje sie na to stanowisko ale ze to znajoma czy rodzina z któryś urzędasów to dla tego jeszcze pełni funkcję taka prawda . A starostowie nic nie robią ani jeden po prostu dla nich tematu nie ma nic nie widzą nic nie slysza
OdpowiedzUsuń