Dom, ogród i spokojna okolica. A potem pojawia się obwieszczenie o inwestycji, której raczej nie zamawiało się razem z widokiem z okna. W Witoszycach planowana jest budowa sześciu kurników. W Glince inwestor chciał uruchomić punkt przetwarzania zużytych katalizatorów, ale dostał odmowę środowiskową. Dwie różne sprawy, jedno niewygodne pytanie: czy to sąsiedztwo, z którego mieszkańcy mieliby się cieszyć?
Nie każdy marzy o mieszkaniu w pobliżu fermy drobiu czy punktu przetwarzania odpadów. Pytania o zapachy, hałas, transport i wpływ na otoczenie nie są fanaberią. Firma patrzy na możliwości rozwoju. Sąsiad patrzy przez własne okno. I może widzieć sprawę zupełnie inaczej.
Za planem sześciu kurników stoi Elite Food - spółka, której przychody ze sprzedaży w 2025 roku wyniosły około 172 mln zł według zestawienia ALEO. Liczba robi wrażenie. Tyle że mieszkańcy nie będą mieszkać obok tabeli z przychodami, lecz obok planowanych obiektów. Dlatego potrzebują konkretów: jak duży ma być chów, którędy pojadą ciężarówki i jak zostaną ograniczone ewentualne uciążliwości?
Nie przesądzamy, że inwestycja zaszkodzi okolicy. Nie twierdzimy też, że mieszkańcy już przeciwko niej protestują - udostępnione dokumenty tego nie potwierdzają. Ale takie sąsiedztwo może nie być mile widziane, a samo hasło „inwestycja” nie jest jeszcze powodem do oklasków.
W Glince urząd wydał odmowę dla firmy zajmującej się katalizatorami, lecz w obwieszczeniu nie podał jej uzasadnienia. W Witoszycach postępowanie trwa i zainteresowani mogą składać uwagi w Urzędzie Miasta w Górze. To właśnie teraz warto zajrzeć do dokumentacji. Bo o tym, co może powstać w sąsiedztwie, lepiej dowiedzieć się z akt niż dopiero z widoku za płotem.

Kurnik? Nie daj boże, jeszcze powstały by miejsca pracy!
OdpowiedzUsuńTaka bardzo dziwna inwestycja już jest w Gorze, mianowicie skup zlomu na OKW . Za płotem jabłuszka, gruszki i inne pyszności a przed płotem zlom , stare fury ociekające olejem, akumulatory i inny odpad. Można? Można, nikomu to nie szkodzi .
OdpowiedzUsuńPotem się dziwić, że miasto wymiera. Żadnych zakładów pracy, wszystko co chcą otworzyć, to miasto blokuje. Każdy mający możliwość już opuścił to miasto i wraca tylko w odwiedziny do rodziny. Policja młodych ściga z targu, z amfiteatru, a gdzie oni mają się spotykać jak nawet ani jednego baru nie ma w mieście?
OdpowiedzUsuń