Przejdź do głównej zawartości

Wodzireje prawdy, czyli wielki przegląd lokalnego uniwersum medialnego

Góra to specyficzny stan umysłu, ale to, co dzieje się na obrzeżach tutejszego dziennikarstwa, przebija nawet najśmielsze scenariusze filmów Barei. Kiedy inne redakcje w pocie czoła weryfikują źródła i analizują budżety samorządowe, DGR24 wkracza tam, gdzie inni boją się zajrzeć: w bezkresne czeluści mediów społecznościowych naszych lokalnych tytanów pióra z ChatemGPT, konsolety i kropidła. Przygotujcie popcorn, bo oto przed wami unikalny przegląd prasy facebookowej ludzi, którzy w jednej osobie łączą powołanie reportera, duszę wodzireja, zacięcie polityczne i duchowe rozterki.

fot. FB

Na pierwszy ogień idzie człowiek instytucja, czyli Maciej Piotr Bogdański, w pewnych kręgach melomanów znany szerzej jako DJ Maćko Dziennikarz. Analizując metrykę zawodową pana Macieja na Facebooku, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z tytanem korporacyjnej wielozadaniowości. Pracuje w: Partia Zieloni - Góra, pracuje w: Twoje Radio Gaga Góra, pracuje w: Zieloni Wrocław. Imponujące portfolio? Jak najbardziej, dopóki człowiek nie natrafi na internetowe reportaże z udziałem samego mistrza, w których ten z rozbrajającą szczerością opowiada, że w zasadzie pracy nie ma, w związku z czym na horyzoncie zmaterializował się komornik z perspektywą eksmisji. Gdzie podziała się gaża z wielkich wrocławskich struktur ekologicznych i etatu w radiu? Zagadka goni zagadkę.

Jednak to nie kwestie finansowo - lokalowe najbardziej rozpalają wyobraźnię mieszkańców Góry. Prawdziwa bomba detonuje w statusie matrymonialnym: Maćko oficjalnie ogłasza, że jest w związku. Czy to oznacza, że wkrótce usłyszymy marsz Mendelssohna, a mikrofon reporterski zostanie przyozdobiony białą wstążką? Kim jest tajemnicza połówka, która skradła serce górowskiego kronikarza? Jedno jest pewne - jeśli dojdzie do ceremonii, Urząd Stanu Cywilnego ma absolutne pierwszeństwo. W murach świątyni raczej nikt młodym chleba i soli nie poda, biorąc pod uwagę, że Maćko z zapałem promuje w sieci akcję bojkotu datków pod chwytliwym hasłem „Akcja - pusta taca”. Zero kompromisów, zero monety na tacę, czysty bunt. Wybranka serca czy...?

I w tym momencie na scenę wkracza drugi z braci, postać równie pomnikowa: Janusz Bogdański, działający pod pseudonimem DJ Janusz, w wolnych chwilach okresowy ministrant i samozwańczy szeryf nocnych patroli po Górze. Portret profilowy Janusza to czysty profesjonalizm - mikrofon TVP3 Wrocław dumnie przystawiony niemal pod sam nos, wzrok utkwiony w prawdzie obiektywnej. Ale prawdziwa jazda zaczyna się w opisie profilu. Janusz również deklaruje status „w związku”, co tworzy fascynujący, wręcz dialektyczny kontrast z wypisanym wielkimi literami credo życiowym: „CELIBAT, CZYSTOŚĆ, POKORA”.

W tle dumnie pręży się fotografia z kapłanem, lecz to nie ów duchowny zdobywa ostatnio największe laury na profilu DJ-a Janusza. Mistrz konsolety i kropielnicy publikuje eksscytujący wpis o brazylijskim duchownym, donosząc z nieskrywanym przejęciem, że 33-letni ojciec João Paulo rozgrzał internet do tego stopnia, iż parafia musiała zablokować komentarze pod naporem zachwytów. Żeby było ciekawiej, ten płomienny zachwyt nad południowoamerykańskim kapłanem sąsiaduje na tablicy z fotografią muskularnego dżentelmena z gołą klatą, tworząc kolaż estetyczny, który trudno zdefiniować bez pomocy specjalisty od marketingu sakralno - rozrywkowego.

Gdyby tego było mało, Janusz najwyraźniej odkrył potęgę sztucznej inteligencji, którą zaprzągł do pracy nad... wizerunkami młodych kapłanów z zarostem i elegancko przystrzyżonymi wąsami. Tak oto w jednym strumieniu wiadomości spotykają się: relacje z nocnych patroli po ciemnych zaułkach Góry, patetyczne zdjęcia lokalnych ołtarzy, algorytmicznie generowani przystojni duchowni i wspomnienia klubowych bitów.

Wielu ludzi patrzy na ten barwny teatr z nieukrywanym podziwem. W czasach, gdy media narzekają na brak wyrazistych osobowości, nasze miasto ma własnych herosów: rozdartych między pustą tacą a ołtarzem, między deklarowanym celibatem a płonącymi postami o brazylijskich proboszczach, między radiowym mikrofonem a wezwaniem do zapłaty. Góro, nie potrzebujesz telewizji śniadaniowej, masz swoich DJ-ów prawdy.

Komentarze

  1. Maćko na prezydenta!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze to oni obydwoje są homo. Wcale bym się nie zdziwił, jakby byli w związku ze sobą... Kilka lat temu Janusz pisał do mnie na messengerze facebooka, znam go tylko z widzenia i z tych cyrków w internecie, zaproponował mi zrobienie masażu XDD po drugie to z nich się śmieje całe miasto, oprócz starych bab. Wystarczy poczytać komentarze udostępniane pod ich postami. Jak pojawi się jakiś krytyk to od razu zjawia się horda rozwścieczonych Grażyn

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrząc na profil Info Radio Gaga i komentarze pod postami, w większości wygenerowanymi przez AI nie można oprzeć się wrażeniu, że nie tylko wspomniani panowie powinni mieć zablokowany dostęp do internetu, a na pewno do usług AI. Daleko nie trzeba szukać, wystarczy spojrzeć na ostatni wpis odnośnie bałaganu w którymś z górowskich dyskontów - zdjęcie wygenerowane przez AI aż razi w oczy, tymczasem komentarze "dlaczego nie szanujesz prywatności starszej pani, jak można upubliczniać wizerunek obcej osoby, czy zapytałeś ją chociaż o zgodę?". Albo gdy po słynnym niedawno trzęsieniu ziemi, jakaś pseudointeligentna osoba wstawiła wyrzuconą przez AI informację o tym, że trzęsienie odczuwane w Starej Górze było spodowane tąpnięciem w kopalni Rudna, gdy w rzeczywistości na próżno było szukać źródła tych "ejajowych" rewelacji, a pociągnięcie dyskusji na ten temat w najprostszym modelu AI dało wynik taki - czego sobie sztuczna inteligencja w internecie nie znalazła, to sobie dopisała i powstała bajka dla ubogich intelektualnie. A ludzie z uporem maniaka udostępniali to wszędzie, pomimo iż wyraźnie podkreślano w wiarygodnych źródłach prasowych, że KGHM zaprzeczył, jakoby trzęsienie to wywołane było ich działaniami. Góra to stan umysłu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Piekło w podstawówce i bezradność dorosłych?

DGR24 nie bierze jeńców i nie zamiata lokalnych brudów pod dywan, zwłaszcza kiedy w grę wchodzi zdrowie i życie najmłodszych mieszkańców. W Szkole Podstawowej nr 3 przy ulicy Poznańskiej atmosfera zrobiła się dosłownie gorąca - i to w najbardziej dosłownym, pirotechnicznym wręcz znaczeniu. Mury, które według założeń podstawy programowej powinny kojarzyć się ze zdobywaniem wiedzy i bezpiecznym dorastaniem, zamieniają się powoli w poligon doświadczalny dla domorosłych pirotechników. Pytanie tylko brzmi: czy placówka edukacyjna przygotowuje uczniów do egzaminów ósmoklasisty, czy do castingu do nowego Mad Maxa? Zaczęło się w ubiegły piątek. Zamiast spokojnego oczekiwania na weekendowy odpoczynek, ktoś wpadł na genialny w swej prostocie pomysł: po co czekać na wywóz odpadów, skoro można je zutylizować na miejscu? W szkolnym koszu na śmieci zapłonął ogień. Dym, smród, zamieszanie, zapewne odrobina paniki na korytarzu i… co? Prawdopodobnie nic, bo .... zaledwie kilka dni później kreatywność p...

Nóż, alkohol i cisza za ścianą

  19 lat temu, w lutym, w gminie Góra miesiąc nie kojarzył się z mrozem, feriami czy lokalnymi inwestycjami. Żył jedną historią – tragiczną, brutalną i boleśnie zwyczajną. Historią, która wydarzyła się   za ścianą, w bloku przy ulicy Sikorskiego , gdzie – jak się później okazało – wystarczyło kilka minut, alkohol i kuchenny nóż. Wieczór 18 lutego. Godzina około 20.30. Z zewnątrz – cisza jak w setkach innych mieszkań. W środku – małżeńska kłótnia, alkohol i eskalacja, której finał był ostateczny. 52-letnia kobieta ugodziła swojego męża nożem w klatkę piersiową.   51-letni mężczyzna zmarł jeszcze przed przyjazdem pogotowia . Pomoc była już tylko formalnością. Góra oniemiała. Sąsiedzi nie dowierzali. Jak mówili policjanci –   wcześniej nie było żadnych interwencji , żadnych zgłoszeń, żadnych „czerwonych flag”. Typowe mieszkanie, typowe małżeństwo, typowa niedzielna cisza, która – jak się okazało – bywa najgłośniejsza. Szybko wyszły na jaw szczegóły, które tylko dolewały...

„Dużo zarabiałam, więc kradłam” – bezczelne tłumaczenia księgowej, która oszukała system!

Stało się. Prokuratura Rejonowa w Głogowie właśnie rzuciła na stół akt oskarżenia, który czyta się jak scenariusz kiepskiej komedii kryminalnej, gdyby nie fakt, że za te „żarty” zapłaciliśmy my wszyscy. Główna bohaterka, 70-letnia Elżbieta P., przez szesnaście długich lat traktowała publiczne konta jak własny bankomat bez limitu. Kwota? Bagatela, ponad 1,2 miliona złotych. Mechanizm był prosty jak konstrukcja cepa. Elżbieta P., jako główna księgowa w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Górze oraz szkołach w Jemielnie i Irządzach, miała wszystko: dostęp do kont, bankowość elektroniczną i podpis kwalifikowany. I tak, od stycznia 2009 roku, złotówka do złotówki, tysiąc do tysiąca, budowała swoje „stałe źródło dochodu”. „Nie wiem, dlaczego to robiłam” Najbardziej rozbrajająca jest jednak linia obrony oskarżonej. Jak informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy - „W śledztwie Elżbieta P. przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i wyjaś...